Pełna wypowiedź
9 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Pani Marszałek! Wysoki Sejmie! Szanowni Państwo! Pan minister, który właśnie przed chwilą wyszedł, tak jak wyszli ci posłowie i te posłanki, którzy przedstawiali stanowisko zarówno Platformy Obywatelskiej, Koalicji Obywatelskiej, jak i Polski 2050... Jak widać, ta dyskusja nie jest dla nich ważna, nie jest interesująca. Nie chcą usłyszeć odpowiedzi. Pan minister wzywał, namawiał do tego, żeby nie wprowadzać tu polityki, po czym poświęcił kilka minut temu, jak to było w czasach rządu PiS-u. (Poseł Łukasz Ściebiorowski: Gdzie jest prezes? Ciekawe czy w komisji.) Pani Karolewska, która przedstawiała stanowisko Koalicji Obywatelskiej, także atakowała Prawo i Sprawiedliwość. Nie o tym jest ta ustawa, szanowni państwo. Nie o tym jest ta ustawa. Ta ustawa jest o tym, czy jesteście za tym, żeby skończyć z kłamstwem wołyńskim, z kłamstwem banderowskim, czy jesteście przeciwko temu. I to jest jedna rzecz. (Poseł Marcin Józefaciuk: Nie było wniosku o odrzucenie.) Pan minister Myrcha mówił również o tym, że są tu różne punkty widzenia. Dziękuję, podobnie jak pan minister prof. Czarnek, zarówno klubowi Konfederacji, jak i klubowi Polskiego Stronnictwa Ludowego, że mamy wspólny punkt widzenia, polski punkt widzenia na tę sprawę. Zachęcam was do tego - mówię tutaj w stronę Koalicji Obywatelskiej, ale także Polski 2050 - żebyście się przyłączyli do tej dobrej koalicji polskiego punktu widzenia na kwestie banderowskie
, polskiego punktu widzenia na kwestie zbrodni i ludobójstwa na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Warto się do tej koalicji polskiego punktu widzenia przyłączyć, a nie mówić o tym, że są różne punkty widzenia. Może niektórzy Ukraińcy mają inny punkt widzenia, ale my powinniśmy mieć w tej sprawie tutaj, w Polsce, jeden punkt widzenia. (Poseł Łukasz Ściebiorowski: Warto się do koalicji przyłączyć.) A jeżeli pan już mówi o koalicji, to przypomina mi się 12 lipca zeszłego roku, oczywiście bardzo różne sprawy. 12 lipca zeszłego roku odbyło się głosowanie w sprawie ochrony życia. I wtedy też powstała tutaj dobra koalicja, koalicja ˝za życiem˝, a dzisiaj w tej sprawie - za to dziękuję - powstaje koalicja za polskim punktem widzenia, za zaprzeczeniem temu wszystkiemu, temu kłamstwu, które jest niestety kolportowane przez część Ukraińców i przez część władz ukraińskich, czyli temu kłamstwu wołyńskiemu, kłamstwu banderowskiemu. Także pani poseł Karolewska mówiła o tym, dlaczego dopiero teraz. To co, mamy czekać jeszcze dłużej? Bo państwo chcecie czekać jeszcze dłużej. Czynicie zarzut z tego, że dopiero teraz występujemy z tym projektem ustawy, ale jednocześnie mówicie: To nie jest ten czas, to nie teraz. To kiedy przyjdzie ten czas? To samo Polska 2050 słowami pani poseł Okuły mówi, że to niedobry moment, to nie jest dobry moment. Kiedy przyjdzie ten dobry moment? Nigdy nie będzie dobrego momentu. Ten dobry moment jest właśnie teraz, żeby stworzyć tę dobrą koalicję polskich spraw i opowiedzieć się po stronie ofiar, polskich ofiar rzezi, ludobójstwa na Wołyniu, i nie uciekać przed tym tematem. Jeden z posłów mówił o tym i przestrzegał przed tym, żeby nie wpaść w kwestie naszego nacjonalizmu. Proszę przeczytać tę ustawę. W tej ustawie jest mowa o ofiarach narodowości polskiej, ale także czeskiej, żydowskiej i innej, także ukraińskiej. Podzielę się także tym z tym posłem, którego nie ma już na tej sali, który dopytywał, czy byliśmy na Ukrainie. Tak, ja byłem na Ukrainie 1,5 miesiąca po wybuchu wojny. Nie 2 lata, nie 1,5 roku. Jechałem przez zachodnią Ukrainę ze swoimi przyjaciółmi. Byłem wtedy wojewodą, ale jechałem tam jako ja, nie jako wojewoda, nie jako urzędnik, po to żeby zawieźć pomoc Ukraińcom we Lwowie. Tydzień później na Lwów spadły bomby i były tam ofiary. Nie mówię o tym, żeby się tym chwalić, tylko żeby odpowiedzieć na ten zarzut, gdzie my byliśmy. Ja wtedy byłem we Lwowie. Widziałem na drodze między przejściem granicznym w Korczowej a Lwowem prawie na każdym posterunku banderowskie flagi, obok flagi ukraińskiej były banderowskie flagi. (Poseł Roman Fritz: Hańba!) I o tym trzeba mówić. Czy mnie to zatrzymało przed pomocą? Nie, bo taki jest obowiązek ludzki, taki jest obowiązek chrześcijański, taka jest polska racja stanu, żeby im pomagać. Ale w związku z tym, że im pomagamy, to tym bardziej mamy obowiązek i prawo wymagać od nich wzajemności, a niestety tej wzajemności po stronie Ukraińców brakuje. Taka jest moja odpowiedź. Było też pytanie w kwestii naszych rodzin, czy one były na Wołyniu, czy mamy ofiary. Myślę, że to jest zbyt subtelna sprawa, ale ja na to odpowiem. Moja babcia od strony mamy i jej rodzice uciekali przed banderowcami. Uciekali i udało im się przeżyć. Kto ich ostrzegł? Inny Ukrainiec. Ostrzegł ich inny Ukrainiec i moja babcia do końca życia powtarzała: dziecko, ludzie dzielą się na dobrych i złych, a nie według narodowości. Nie ma tu żadnego nacjonalizmu, jest walka o prawdę i o uczczenie i godne pochowanie polskich ofiar. Nie ma żadnego nacjonalizmu, zrozumcie to wreszcie.
