Pełna wypowiedź
7 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Występując tutaj w charakterze przedstawiciela Ministerstwa Sprawiedliwości, muszę troszkę wyjść poza zakres stricte naszego resortu, gdyż sama ta dyskusja nie jest bezpośrednio związana z przepisami Kodeksu karnego, jest to pewien z elementów. Ta dyskusja ma wymiar o wiele szerszy - historyczny, dyplomatyczny, ale na pewno bardzo polityczny. Na początku może taka dygresja osobista. Chciałbym, jak pewnie większość naszych obywateli, jeśli nie wszyscy, żebyśmy potrafili o tych sprawach mówić bez politycznego zadęcia, bez politycznych ataków. Mam wrażenie, że wszystkie wypowiedzi, które dzisiaj były, nawet jeśli były sceptyczne co do projektu, nigdy nie były lekceważące w odniesieniu do samego problemu. Nie rozumiem, skąd tutaj przed chwilą był atak ze strony pani poseł z PiS w stosunku do... nie wiem właśnie, w stosunku do kogo - była mowa o jakimś lekceważeniu, o jakichś uśmiechach. To była seria bardzo poważnych wystąpień osób mających po prostu różne punkty widzenia, różnie może oceniających czy sam projekt, czy moment procedowania nad nim, ale wszyscy, którzy tu występowali, przede wszystkim dostrzegają problem i potrzebę podejścia do niego w jakiś sposób. Tak jak w przypadku części z państwa, część mojej najbliższej rodziny pochodzi z terenu dzisiejszego województwa lubelskiego. Bywam tam regularnie. Te wspomnienia są w nich cały czas żywe i my wszyscy dzisiaj w swoich społecznościach przeżywamy ponurą historię tamtych czasów. Naprawdę chciałbym, żebyśmy o niej mówili bez tego politycznego ataku, bez tego politycznego tła, tylko faktycznie skupili się na tym, jak moglibyśmy do tego problemu podejść. Przyznam, że są dwie kwestie, w odniesieniu do których warto, wydaje się, przeanalizować ten projekt czy w ogóle inicjatywę zgłoszoną przez klub Prawa i Sprawiedliwości. Po pierwsze, mam taką refleksję, że w momencie, kiedy PiS przeszedł do ław opozycyjnych, nabrał politycznej odwagi. Podnosi wyraźnie pewne postulaty, inicjatywy. Dzisiaj wybrzmiewa z państwa ust bardzo mocno artykułowana teza, że trzeba w końcu rozwiązać problem, który nurtuje Polskę od blisko 30 lat. Z drugiej strony państwa wypowiedzi koncentrują się na tym, że ten problem zgłaszacie teraz, bo teraz de facto dostrzegacie ten problem bardziej, niż kiedy rządziliście. Są tu pewne sprzeczności, ale rozumiem, logika polityczna ma też swoje prawidła. Nie wiem, część z państwa tu, w parlamencie, pewnie już była w kadencji 2015-2019. Miałem przyjemność zasiadać wtedy w ławach sejmowych i pamiętam doskonale nowelizację ustawy o IPN autorstwa Prawa i Sprawiedliwości w styczniu 2018 r., wypowiedzi pana premiera Morawieckiego, polityków PiS-u o znakomitej ustawie, która właśnie nowelizowała art. 55 ustawy o IPN. Świetna nowelizacja, znakomita, procedujemy, idziemy, po całości. Wszyscy z państwa byli zachwyceni. Były różnego rodzaju głosy sceptyczne, że może ta ustawa wywoła pewne reperkusje, jednak mówione delikatnie, językiem dyplomatycznym. Czy na pewno jesteście państwo na to przygotowani? Bez cienia wątpliwości, jak walec. Nie minęło kilka miesięcy, przyszedł czerwiec 2018 r. Ówczesny marszałek Senatu pan Stanisław Karczewski mówi: rzeczywistość nas zaskoczyła. Politycy PiS-u z porannego wywiadu szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w radiu dowiadują się, że będzie procedowana nowelizacja ustawy o IPN. Co się okazało? Wielka awantura się rozpętała w Polsce, na świecie. To wydawało się do przewidzenia. Wszyscy uprzedzali, że takie coś będzie, ale państwo nikogo nie chcieliście wtedy słuchać. Uważaliście, że trzeba iść na ostro, jak często się w takich sytuacjach mówi. To nowelizacja z czerwca 2018 r. Nie bez kozery o tym mówię, bo to dotyka bardzo podobnej materii. Najsłynniejsza ustawa przeprocedowana przez Sejm. Trzy czytania w 2 godziny. Rada Ministrów przyjmowała projekt obiegowo, bez zapoznania się de facto z treścią. Wszystko było na rympał. Wieczorne oświadczenia premiera wyjaśniające tę sprawę. Zamieszanie kompletnie nikomu w tamtym czasie niepotrzebne. Efekt? Wycofywanie się rakiem z czegoś, czego państwo byliście na mur-beton pewni. Dzisiaj państwa wypowiedzi bardzo mi przypominają właśnie tamtą debatę w Sejmie, ze stycznia 2018 r. Wypowiedzi też były pełne właśnie tych haseł nawiązujących do historii, do patriotyzmu, do stawania w prawdzie. Wszyscy się na ten temat zgadzamy, ale nie bez kozery przywołuję tamtą ustawę. Ona jest właśnie przykładem tego, jak czasami w pośpiechu, czasami może działając w sposób nieprzygotowany, można wywołać efekt zupełnie odwrotny. Po prostu wyciągnijmy lekcję z tamtej debaty. Nie twórzmy z dyskusji historycznej narzędzia politycznego, bo już dzisiaj przenikają się - to jest silniejsze od jakiejkolwiek siły politycznej - wątki związane z trwającą kampanią prezydencką. (Poseł Paweł Szrot: Pani Karolewska zaczęła.) Bo ten projekt pojawia się w trakcie kampanii prezydenckiej. (Poseł Zbigniew Bogucki: Mamy nie pracować?) Nie, to nie o to chodzi. Można pracować, tylko można pracować nad wieloma innymi projektami. Są takie projekty, które wymagają pewnego spokoju i, wydaje się, pewnej zgody także tutaj, w parlamencie. (Wypowiedź poza mikrofonem)
