Urszula Zielińska
MKiŚ popiera odszkodowania za ptaki, ale krytykuje automatyzację wypłat i brak kosztów.
Pełna wypowiedź
3 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Ze względu na to pytanie, czy koniecznie chcę zabrać głos, bardzo krótko chcę tylko się odnieść i podkreślić, że w obecnym stanie prawnym to Skarb Państwa odpowiada za szkody wyrządzone przez pięć gatunków ssaków objętych ochroną gatunkową. Jako resort, Ministerstwo Klimatu i Środowiska co do zasady zgadza się, że za szkody powodowane również przez dzikie ptaki powinny być wypłacane odszkodowania rolnicze. Natomiast zaproponowana przez posłów ustawa proponuje dodanie dwunastu gatunków ptaków, jeżeli chodzi o odpowiedzialność Skarbu Państwa. I znów - co do zasady popieramy ten kierunek, ale projekt ustawy wnosi o wykreślenie z art. 126 ust. 11 ustawy o ochronie przyrody słowa: rzeczywiste szkody w odniesieniu do szkód, co spowoduje, że to odszkodowanie będzie obejmowało również potencjalne utracone korzyści. Dodatkowo projekt proponuje usunięcie zapisu, który stanowi, że odszkodowanie nie przysługuje za szkody wyrządzone przez wilki, niedźwiedzie czy rysie w pogłowiu zwierząt gospodarskich, gdy te były pozostawione bez opieki, mówiąc krótko: na noc, w okresie od zachodu do wschodu słońca. Co to oznacza w praktyce? Że rolnik zostawiający powiedzmy stado owiec na noc bez opieki, bez żadnego zabezpieczenia, z automatu dostaje odszkodowanie w momencie, kiedy temu stadu coś się stanie. I tutaj chcę zauważyć, że jest to niezgodne np. z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego z 21 lipca 2014 r., który opowiedział się przeciwko całkowitej automatyzacji refundacji szkód, zwracając uwagę na to, że działania odszkodowawcze Skarbu Państwa winny być powiązane z oceną działań prewencyjnych podejmowanych przez właścicieli i posiadaczy mienia, w którym zaistniała szkoda. Pan poseł Zapałowski z klubu Konfederacja mówił, że w większości krajów Europy wypłaca się odszkodowania za stado zwierząt pozostawione na noc, jeżeli coś się temu stadu stanie. Z moich informacji wynika, że jest wręcz przeciwnie. W większości krajów Europy nie wypłaca się odszkodowań za szkody rolnicze. Podkreślam, że absolutnie popieramy ten kierunek, ale bez automatyzacji, która byłaby niezgodna z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego, bez pokrywania automatycznie szkód potencjalnych, czyli potencjalnych korzyści, których takie stado, pozostawione na noc i zjedzone przez wilki, mogłoby rolnikowi przez całe życie tego stada dostarczyć. W naszej opinii to idzie za daleko. Popieramy poprawki zgłoszone przez klub Centrum i uważamy, że są konieczne do tego, żeby wyważyć tu też koszty. Jeżeli chodzi o koszty, o co dzisiaj państwo pytaliście, szkód powodowanych przez gatunki obecnie wymienione w ustawie o ochronie przyrody, czyli szkód wyrządzonych przez żubry, wilki, niedźwiedzie, rysie i bobry, to łącznie wynoszą one ok. 50 mln zł rocznie. W roku 2023 to było 51 mln zł, w 2024 r. - 43 mln zł i w 2025 r. - 48 mln zł. Podkreślam, że to jest projekt poselski ustawy nierządowej, nie ma tutaj oszacowań, o ile te koszty wzrosną. Jeżeli pomyślimy, że dziś 5 gatunków ssaków wywołuje szkody o wartości ok. 50 mln zł, to można sobie wyobrazić, że dodanie tu 12 gatunków ptaków znacząco te koszty zwielokrotni. Natomiast oszacowań nie ma w tym projekcie poselskim. I tutaj przechodzę do ostatniego punktu. Państwo posłowie pytaliście o koszty, czy wyliczono koszty i czy w budżecie są zabezpieczone na to środki. Niestety nie, ponieważ projekt poselski przewiduje, że dopiero rozporządzenie wydane przez ministra rolnictwa w uzgodnieniu z ministrem klimatu i środowiska szczegółowo zdefiniuje, jak to odszkodowanie będzie wyliczane. Tak że dużo tutaj będzie zależało od kształtu tego rozporządzenia. Na koniec jeszcze raz podkreślam, że co do zasady jako resort Ministerstwo Klimatu i Środowiska popiera projektowany kierunek zmian z zaproponowanymi przez klub Centrum poprawkami. Dziękuję bardzo.
