Pytanie do ministra kultury o działania państwa przeciw dezinformacji w mediach.
Pełna wypowiedź
2 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! W kontekście historii języka polskiego słowo ˝dezinformacja˝ nie jest szczególnie zasłużone, jest w ogóle młode, ale potrafiło nam już narobić sporo kłopotu - naprawdę musimy się zmierzyć i z tym słowem, i ze zjawiskiem, jakie opisuje. Jest to bowiem celowe rozpowszechnianie fałszywych informacji: albo stworzonych tak, żeby wyglądały na prawdziwe, albo takich, które są zmanipulowane. Dezinformacja służy przede wszystkim temu, żeby zmylić osoby odbierające, żeby im zamotać, żeby je wyprowadzić z normalnego trybu myślenia, żeby przedstawić im rzeczywistość w krzywym zwierciadle. Pewnie każdy zapytałby: po co nam to? Może nam po nic, ale tym, którzy nie mają dobrych intencji, dobrych zamiarów, dezinformacja potrzebna jest do tego, żeby ludzi przestraszyć, żeby zarządzać ich emocjami. W świecie, w którym przyszło nam dzisiaj żyć, informacja jest towarem bardzo cennym, warto zatem postawić pytanie, jak odróżnić prawdziwą informację od dezinformacji. Co zrobić, żeby wśród odbiorców mediów - a przecież wiemy, że media dzisiaj są naprawdę ogólnie dostępne, tak powszechne, że pewnie połowa społeczeństwa albo większa jego część nie wyobraża sobie życia bez dostępu do mediów - ta dezinformacja nie siała takich spustoszeń, jakie może siać? Można pytać o sprawy związane z pokojem, bezpieczeństwem, obronnością, ale można pytać też o sprawy zupełnie inne, dotyczące naszego codziennego życia, decyzji, które podejmujemy, emocji, którymi się kierujemy. Państwo powinno mieć na względzie ochronę obywateli - na tyle, na ile to możliwe. Stąd moje pytanie.
