Jurand Drop
Pełna wypowiedź
4 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Pani Marszałek! Panie Posłanki! Panowie Posłowie! Pan poseł Tumanowicz zadał tak naprawdę więcej pytań. (Poseł Witold Tumanowicz: Tak, to prawda.) Odniosę się także do tego, o czym pan powiedział we wstępie. Postaram się więc odpowiedzieć na cztery pytania. Pierwsza sprawa: czas. Wydaje nam się, że te 2 dni, które pan podał, nie są precyzyjne, ponieważ projekt wpłynął do rządu 2 czerwca, wobec czego nie było to dużo czasu, ale był... (Poseł Witold Tumanowicz: Ale do Sejmu kiedy wpłynął?) Do Sejmu wpłynął 2 czerwca, czyli 9 dni temu. Natomiast oczywiście myśmy dosyć długo konsultowali ten projekt. Zawsze zapraszamy wszystkich zainteresowanych do uczestniczenia w konsultacjach. Oczywiście wysyłamy zaproszenia do zaangażowanych izb, do organów państwa, ale konsultacje są otwarte i na pewno zawsze można wziąć w nich udział. Teraz tak: jeśli chodzi o sam wniosek o odrzucenie, to chciałbym zwrócić uwagę, że byłoby to sprzeczne z tym, że musimy wdrożyć te dwie dyrektywy do naszego prawa, ponieważ jesteśmy członkiem Unii Europejskiej. Braliśmy udział w przyjęciu tego prawa, głosowaliśmy nad tym. W Komisji do Spraw Unii Europejskiej było to raportowane parę lat temu. (Poseł Witold Tumanowicz: Ale prawo w Polsce stanowi przecież parlament.) Prawo w Polsce stanowi parlament, natomiast my jesteśmy członkiem Unii Europejskiej. Z jednej strony są sprawy prawne, nadrzędność prawa itd., ale to jest także w interesie naszych podmiotów. Chodzi o to, że chcemy, żeby nasze firmy czerpały korzyści z uczestnictwa w jednolitym rynku europejskim. To oczywiście z jednej strony są przywileje: możemy bezcłowo, w wolnym obrocie itd. eksportować towary, importować te, które nam są potrzebne. Podobnie jest z usługami, z zatrudnieniem pracowników. Ale to także powoduje, że mamy drugą stronę tego medalu: przyjmujemy prawo europejskie, które obowiązuje w 27 krajach Unii Europejskiej i dzięki temu wszyscy mają podobne warunki prawne. To jest sensem istnienia takiego organizmu, jak Unia Europejska. Wobec tego myślę, że musimy wdrożyć to do naszego prawa. (Poseł Witold Tumanowicz: Nawet jak coś jest głupie.) Braliśmy udział w przyjęciu tego prawa. Teraz: jedna sprawa to jest różnorodność, a druga sprawa to jest ESG. To, co przewidujemy w zakresie ESG, to obowiązek podmiotów, by uwzględniały ryzyko związane ze sprawami klimatycznymi, jak pan wspomniał, także w zakresie zarządzania i przejrzystości zarządzania, oraz ze sprawami, które są właśnie pod S, czyli określane jako: social. Chodzi o to, żeby uwzględniali w ramach swojej działalności, czy takie ryzyko zachodzi. I to, co staramy się zawsze uzyskać od systemu bankowego, to żeby zwracać uwagę na rozmaite rodzaje ryzyka. O ile jakiś czas temu cyberbezpieczeństwo nie było, w latach pewnie 80... Nie pamiętam, czy cyberbezpieczeństwo weszło w latach 90., czy jeszcze 80. O ile wtedy banki nie miały obowiązku analizować cyberbezpieczeństwa i przyjmować polityk, o tyle w tym momencie w naszym świecie już tak. Zresztą na tej sali przyjmowaliśmy rozporządzenie i dyrektywę DORA, dotyczącą cyberbezpieczeństwa w sektorze finansowym. I to jest przykładowy rodzaj ryzyka. Inne rodzaje ryzyka, te klasyczne, z podręczników, operacyjne, kontrahenta, stopy procentowe itd., banki muszą uwzględniać w swojej działalności. (Poseł Witold Tumanowicz: To dla mnie nie było kontrowersyjne.) W przypadku ESG to jest inny rodzaj ryzyka, który banki też muszą uwzględniać w swojej działalności. Biorąc pod uwagę, że jest tyle czasu, to ja przytoczę jeden przykład, który pamiętam sprzed 20 lat. Miałem kolegę Austriaka, który chciał zainwestować w Alpach austriackich w hotel. Zwrócił się do banku, żeby udzielił mu kredytu i bank powiedział mu: nie. Niestety mamy zmiany klimatyczne, hotel, który chcesz zbudować, nigdy nie będzie rentowny. Ryzyko udzielenia ci kredytu przez bank jest takie, że niestety, przepraszamy, nie udzielimy ci kredytu. I to, o co nam chodzi, to żeby banki dokładnie tak patrzyły na ryzyko. Chodzi o to, czy udzielenie np. takiego kredytu będzie się wiązało z ryzykiem, czy też nie. Banki mogą określić: nie będzie ryzyka. Innym klasycznym przykładem będzie sytuacja gdzieś na wybrzeżu. Chodzi o coś, co może być podtapiane np. ze względu na, nie wiem, właśnie powodzie, o których wiemy, że występują coraz częściej. Chodzi o gwałtowne zjawiska itd. Wobec tego banki mają uwzględniać ten rodzaj ryzyka i mają być do tego zobowiązane. Jeśli chodzi o sprawę różnorodności w składzie zarządu, to tutaj nie ma obowiązku, że tyle osób ma być takich, a nie innych. To bank ma określić politykę, wskazać, jak podchodzi do problemu. Związane to jest z tym, jak postrzegamy naszą rzeczywistość i co taka instytucja powinna obejmować. Myślę, że odpowiedziałem na postawione cztery pytania. Dziękuję bardzo. Przebieg posiedzenia
