Marta Cienkowska
Pełna wypowiedź
9 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Bardzo dziękuję. Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Przedstawiam dziś projekt ustawy o zabezpieczeniu socjalnym osób wykonujących zawód artystyczny. To projekt, o którym w Polsce rozmawia się od ponad 30 lat, choć już manifest Grupy Krakowskiej z 1934 r. zawierał jednoznaczny postulat: Żądamy ubezpieczeń społecznych dla wszystkich artystów. To projekt, który był zapowiadany przez kolejne środowiska, kolejne rządy, kolejne kierownictwa resortu kultury. To projekt, który dzisiaj wreszcie trafia do realnego procesu parlamentarnego. To jest ustawa o włączeniu do systemu ubezpieczeń społecznych grupy zawodowej, której obecny system po prostu nie widzi. Praca artystyczna jest pracą, ale nie zawsze mieści się w klasycznym modelu etatu, stałej pensji i regularnego oskładkowania. I właśnie tę lukę systemową chcemy wypełnić. W Polsce według badań środowisko artystyczne liczy ok. 62 tys. osób aktywnych zawodowo. Zdecydowana większość z nich pracuje projektowo, sezonowo, na podstawie umów cywilnoprawnych albo nieregularnych zleceń. Tylko niewielka część pracuje na podstawie umowy o pracę. Dane pokazują, że ok. 69% twórców osiąga dochody poniżej średniej krajowej, ok. 30% - poniżej minimalnego wynagrodzenia, a ponad 10% nie ma żadnej formy ubezpieczenia zdrowotnego ani społecznego. Nieco ponad 8% pracuje na umowę o pracę na czas nieokreślony. To oznacza konkretne skutki: brak ciągłości składek, brak prawa do świadczeń chorobowych, brak stabilnego zabezpieczenia emerytalnego, brak realnego bezpieczeństwa w czasie macierzyństwa, a także ochrony w sytuacji choroby. To nie jest problem wizerunkowy środowiska kultury. To jest problem systemowy. To jest problem państwa. Bo jeżeli człowiek przez całe życie pracuje, tworzy, płaci podatki, buduje wartość społeczną i gospodarczą, ale nie gromadzi składek, to po latach nie znika z systemu. On wraca do państwa inną drogą: przez pomoc społeczną, ochronę zdrowia, świadczenia minimalne czy wsparcie interwencyjne. Dlatego ta ustawa nie jest wydatkiem na kulturę rozumianą jako dekoracja życia publicznego. To inwestycja w bezpieczeństwo społeczne i prewencja przyszłego ubóstwa emerytalnego. Ta ustawa jest po prostu o bezpieczeństwie. Kiedy mówimy o bezpieczeństwie państwa, najczęściej myślimy o granicach, armii i obronności, i słusznie. Wojsko dba o bezpieczeństwo naszych granic, ale kultura dba o bezpieczeństwo naszej tożsamości. Bezpieczne państwo to nie tylko państwo zdolne obronić swoje terytorium. To także państwo zdolne zachować własny język, pamięć, wrażliwość i wspólnotę. Dlatego powtórzę: ta ustawa jest o bezpieczeństwie, w każdym znaczeniu tego słowa. Jest ustawą o podstawowym bezpieczeństwie ludzi, którzy sztukę tworzą - bezpieczeństwie zdrowotnym, emerytalnym, związanym z rodzicielstwem, związanym z przyszłością. Wysoka Izbo! Projekt wprowadza dwa podstawowe rozwiązania. Po pierwsze, status artysty. Osoba ubiegająca się o status będzie musiała wykazać realne, profesjonalne i stałe wykonywanie zawodu artystycznego. Będzie musiała przedstawić udokumentowany dorobek i aktywność zawodową. Status będzie przyznawany na 5 lat, z możliwością przedłużenia do lat 8. To ważny bezpiecznik. Ustawa nie obejmuje osób przypadkowych. Nie obejmuje epizodycznej aktywności artystycznej. Nie tworzy otwartego mechanizmu dla każdego, kto jednorazowo wystąpił, namalował obraz albo opublikował tekst. Mówimy o osobach, które z kultury żyją - zawodowo, stale i profesjonalnie. (Poseł Dariusz Matecki: To ja!) Drugi element to dopłata do składek. Tutaj również chcę bardzo wyraźnie oddzielić fakty od mitów. Dopłata będzie trafiała bezpośrednio do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Jej celem będzie wyłącznie uzupełnienie brakującej części składki do poziomu minimalnego wynagrodzenia. To oznacza, że państwo nie płaci za artystę wszystkiego. Państwo dopłaca różnicę wtedy, kiedy dochody artysty są zbyt niskie, aby mógł samodzielnie utrzymać ciągłość składek. Pomoc będzie więc proporcjonalna i zależna od realnych dochodów. Jeśli twórca zarobi więcej, dopłata będzie niższa albo nie będzie jej wcale. Jeśli w danym okresie dochód spadnie, system uzupełni brakującą część składki. I to jest właśnie istota tego projektu: nie finansowanie kariery, lecz zabezpieczenie ciągłości ubezpieczenia. Prawo do dopłaty będzie przysługiwało tylko tym twórcom, których średnie przychody z ostatnich 3 lat nie przekroczą 125% minimalnego wynagrodzenia. To kryterium dochodowe ogranicza wsparcie do osób o najniższych i najbardziej nieregularnych dochodach. Dlatego nieprawdą jest, że ustawa będzie wspierała najbogatszych artystów. Nieprawdą jest, że będzie wspierała celebrytów. Nieprawdą jest, że obejmie każdego, kto funkcjonuje w kulturze. Szacujemy, że populacja artystów zawodowych to ok. 62 tys. osób, ale liczba osób, które będą mogły ubiegać się o dopłatę, wyniesie ok. 21 tys. Więc to nie jest ustawa dla wszystkich artystów. To ustawa dla tych, którzy spełnią kryteria zawodowe i dochodowe. Warto też powiedzieć, jak ten system będzie obsługiwany. Wykorzystujemy bowiem istniejące mechanizmy państwa. Zakład Ubezpieczeń Społecznych będzie odpowiadał za dopłaty i obsługę składek. Krajowa Administracja Skarbowa będzie weryfikowała dochody. Centrum Edukacji i Pracy Artystycznej, przekształcone z istniejącego już Centrum Edukacji Artystycznej, będzie instytucjonalnym zapleczem systemu. Powstanie komisja opiniująca złożona z przedstawicieli środowisk twórczych. Jej zadaniem będzie ocena dorobku i aktywności zawodowej. To nie będą nowe etaty. To będzie praca opiniodawcza wykonywana w konkretnych sprawach. Za opinię eksperta zapłacimy 50 zł brutto, co oznacza, że przy założeniu wydania 300 opinii rocznie ekspert otrzyma wynagrodzenia maksymalnie do 1200 zł brutto na miesiąc. Powstanie również rada programowo-naukowa, która będzie analizowała funkcjonowanie systemu i sytuację zawodową artystów. To ważne, bo państwo przez lata nie miało wystarczającej wiedzy o tej grupie zawodowej, a nie da się prowadzić dobrej polityki publicznej bez danych. Centrum Edukacji i Pracy Artystycznej będzie miało jeszcze jedno bardzo istotne zadanie - pomoc w przekwalifikowaniu tym, którzy nie są w stanie utrzymać się z pracy artystycznej i zdecydują się na zmianę zawodu. Nie mówimy: każdy musi za wszelką cenę pozostać w zawodzie artystycznym. Mówimy: jeśli jesteś profesjonalnym twórcą i masz nieregularne dochody, państwo pomoże ci nie wypaść z systemu ubezpieczeń, a jeśli chcesz lub musisz zmienić ścieżkę zawodową, państwo pomoże ci także w tym procesie. To jest odpowiedzialna polityka. Wysoka Izbo! W debacie publicznej pojawia się pytanie, dlaczego właśnie artyści. Odpowiedź jest prosta: ponieważ każda grupa zawodowa funkcjonuje w określonych warunkach i państwo od dawna dostosowuje system zabezpieczeń społecznych do specyfiki różnych grup. Rolnicy mają odrębny system, przedsiębiorcy korzystają z ulg i preferencyjnych składek, duchowni również korzystają z rozwiązań przewidzianych w systemie. Nie jest więc prawdą, że proponujemy coś bezprecedensowego. Proponujemy zastosowanie istniejącej logiki państwa do grupy, która przez lata pozostawała poza nią. To nie jest przywilej. To jest wyrównywanie elementarnej nierówności. Ustawa nie daje artystom więcej niż innym. Ustawa daje im możliwość uczestnictwa w systemie, który dla wielu innych grup jest po prostu oczywistością. Drugi zarzut dotyczy kosztów. Odpowiadam: Odpowiedzialna polityka polega na tym, że nie udajemy, iż problemy znikają, jeśli nie wpiszemy ich do budżetu. Koszt funkcjonowania systemu w pełni roku szacowany jest na ok. 320-380 mln zł. To są pieniądze publiczne, dlatego muszą być wydawane rozsądnie. Właśnie dlatego projekt został tak skalibrowany, by pomoc była precyzyjna, ograniczona kryterium dochodowym, kierowana do ZUS, a nie wypłacana do ręki. Brak tej ustawy też będzie kosztował, i to dużo więcej, tyle że później - w postaci niższych emerytur, ubóstwa osób starszych, interwencji pomocy społecznej czy kosztów zdrowotnych. Dzisiaj możemy zbudować mechanizm zapobiegawczy. Za 20 lub 30 lat będziemy już tylko reagować na skutki zaniechania. Dlatego powtarzam: To nie jest wydatek na przywileje. To jest inwestycja w bezpieczeństwo. Trzeci zarzut brzmi: ustawa będzie dla celebrytów. Nie będzie. Mechanizm dopłat jest powiązany z dochodem. Osoba osiągająca wysokie przychody nie otrzyma dopłaty. To rozwiązanie jest kierowane do tych, którzy realnie mają problem z opłacaniem składek, nie do tych, którzy mają rozpoznawalne nazwiska. Czwarty zarzut brzmi: nie wiadomo, kto jest artystą. Projekt odpowiada na ten problem. Nie tworzymy prostego oświadczenia, deklaracji. Nie wystarczy zamiłowanie do sztuki. Nie wystarczy jednorazowy dorobek. Będzie procedura, dokumentacja, ocena aktywności zawodowej, opinia komisji, decyzja oraz ścieżka odwoławcza. To są konkretne bezpieczniki. Projekt nie ingeruje przy tym w wolność twórczą. Państwo nie będzie oceniało, czy dana sztuka jest dobra, wygodna, słuszna albo zgodna z gustem władzy. Państwo będzie oceniało wyłącznie to, czy dana osoba rzeczywiście wykonuje zawód artystyczny. To bardzo ważna granica i ta granica w projekcie została zachowana. Ta ustawa ma również wymiar gospodarczy. Kultura i sektory kreatywne nie są marginesem gospodarki. To tysiące podmiotów, setki tysięcy miejsc pracy i znacząca wartość dodana. W 2024 r. w przemysłach kultury i kreatywnych działało ponad 143 tys. podmiotów, pracowało w nich ok. 281 tys. osób, a wartość dodana brutto obszaru kultury sięgała blisko 60 mld zł. Państwo korzysta z ekonomicznej siły kultury, korzysta z pracy twórców, korzysta z ich talentu, kompetencji, rozpoznawalności, eksportu, edukacji, promocji Polski i budowania wspólnoty. Nie można jednocześnie korzystać z efektów pracy artystów i udawać, że sama praca nie wymaga zabezpieczenia. Warto też pamiętać o skali. W ubiegłym roku polskie muzea odwiedziło 46 mln osób, teatry, opery i filharmonie - kolejne 13 mln... (Poseł Bartłomiej Pejo: Co to ma do rzeczy?)...więc to nie jest ustawa dla garstki ludzi. To ustawa dotycząca tych, których praca dociera każdego roku do milionów odbiorców. Mówimy o ludziach, którzy współtworzą codzienne doświadczenie milionów Polek i Polaków. Kultura to nie tylko koszt w budżecie. To część gospodarki, kapitał społeczny, narzędzie edukacji i w końcu język, w którym Polska mówi o sobie światu. Dlatego wsparcie bezpieczeństwa socjalnego artystów jest inwestycją w państwo, jest inwestycją w polskość. Polska kultura nie potrzebuje litości. Polska kultura potrzebuje szacunku. A szacunek państwa wyraża się nie tylko w słowach uznania, ale także w odpowiedzialnych rozwiązaniach systemowych. W tym projekcie szczególnie ważny jest również wymiar rodzinny. Nieregularność dochodów najmocniej uderza w osoby, które chcą łączyć pracę artystyczną z rodzicielstwem. Dotyczy to szczególnie nas, kobiet. Jeżeli artystka nie ma ciągłości ubezpieczenia, to macierzyństwo staje się nie tylko decyzją osobistą, ale także ryzykiem ekonomicznym. Państwo nie powinno wzmacniać takiego ryzyka, tylko je po prostu ograniczać. Wysoka Izbo! Chcę podkreślić, że projekt był szeroko konsultowany, gdyż został przekazany 93 podmiotom środowiskowym. Wpłynęło ponad 400 uwag, odnotowano 79 stanowisk w konsultacjach publicznych i 96 uwag ze strony innych resortów. To nie jest więc projekt pisany przy zamkniętych drzwiach czy wymyślony przez polityków. To jest projekt przygotowany w dialogu, po analizie danych, kosztów i ryzyk wdrożeniowych. Nie twierdzę, że odpowiada na wszystkie problemy polskiej kultury, bo nie odpowiada, ale rozwiązuje jeden z najważniejszych: brak mechanizmu zabezpieczenia społecznego dostosowanego do pracy artystycznej. Ta ustawa ma również bardzo wyraźny wymiar patriotyczny. To bowiem jedna z najbardziej patriotycznych ustaw, nad jakimi procedujemy w tej kadencji. To jest test z patriotyzmu dla nas wszystkich, bo dotyczy ludzi, którzy każdego dnia tworzą i podtrzymują polską kulturę, fundament naszej wspólnoty, pamięci i tożsamości. Patriotyzm nie może jednak sprowadzać się do wielkich deklaracji bez pokrycia. Patriotyzm to troska o ludzi, którzy tworzą polską kulturę dzisiaj. O tych, którzy uczą nas języka wrażliwości. O tych, którzy niosą polską kulturę za granicę. O tych, którzy pracują w małych miejscowościach
