Pełna wypowiedź
2 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Debatujemy dziś nad rozwiązaniami, które odpowiadają na jedno z najbardziej niepokojących zjawisk współczesnego Internetu - patostreaming i patotreści. Patostreaming nie jest żadną internetową rozrywką, nie jest niewinną prowokacją, żartem ani nawet kontrowersyjnym formatem medialnym. Patostreaming to biznes, i to najgorszy, najobrzydliwszy ze wszystkich możliwych, bo oparty na krzywdzie ludzi, zwierząt. To zarabianie pieniędzy na przemocy, upokarzaniu, uzależnieniach, agresji, poniżaniu, znęcaniu. To transmisje, podczas których ludzie są bici, zastraszani, wykorzystywani albo zachęcani do zachowań zagrażających zdrowiu i życiu, a zwierzęta krzywdzone. Dlaczego? Dla większej liczby wyświetleń, większej liczby reakcji, bo to więcej wpłat, więcej kasy, większe zyski. Najbardziej niepokojące jest jednak to, że przez lata odbywało się to na oczach milionów odbiorców, w tym tych najsłabszych, w tym tych najmłodszych. Dziś nie dyskutujemy o abstrakcyjnych przepisach. Mówimy o realnym problemie, na który próbuje odpowiedzieć przedstawiony w sprawozdaniu projekt ustawy. Mówimy o tym, czy państwo będzie skutecznie chronić tych najsłabszych. Zarówno tych, których cierpienie staje się internetowym spektaklem, jak i tych, którzy na odbiór tych treści są narażeni. Lewica mówi jasno: nie ma zgody na monetyzowanie przemocy. Nie ma zgody na zarabianie na transmisjach i rozpowszechnianiu przemocy. Warto przy okazji podkreślić, że odpowiedzialność nie spoczywa wyłącznie na twórcach takich treści. Przez lata ogromne platformy cyfrowe korzystały z modelu biznesowego, w którym najbardziej opłacały się emocje, skandale, szok. To algorytmy promowały właśnie takie treści, te, które budziły największe reakcje, największe emocje, a konsekwencje społeczne ponosili wszyscy pozostali. Dlatego walka z patostreamingiem nie może się kończyć na Kodeksie karnym. Potrzebujemy też większej odpowiedzialności platform internetowych, skutecznego egzekwowania obowiązku usuwania szkodliwych treści oraz inwestycji w edukację cyfrową młodych ludzi. Musimy też pamiętać, że prawo karne jest najsilniejszym instrumentem, jakim dysponuje państwo. Dlatego nowe przepisy muszą być precyzyjne i zgodne z konstytucyjnymi standardami. Z jednej strony nie mogą budzić wątpliwości co do zakresu odpowiedzialności, ale z drugiej strony nie mogą prowadzić, o czym też była dzisiaj mowa, do ograniczenia działalności dziennikarskiej, społecznej czy dokumentującej przypadki przemocy. Myślę, że to w tym projekcie zostało zaadresowane. Wysoka Izbo! Świat cyfrowy nie jest światem na niby. To rzeczywistość. To rzeczywistość, z którą każdy z nas spotyka się każdego dnia. To rzeczywistość, gdzie muszą obowiązywać te same zasady, te same wartości, co w świecie materialnym. Godność człowieka nie kończy się tam, gdzie zaczyna się transmisja na żywo. Jeśli ktoś buduje popularność i majątek na cudzym cierpieniu, państwo ma obowiązek reagować. Dlatego Lewica popiera niniejsze rozwiązania, które mają szansę skutecznie ochronić dzieci, młodzież, osoby słabsze, osoby pokrzywdzone przed przemocą w sieci. Należy o tym pamiętać i to podkreślać: wolność słowa nie oznacza wolności do zarabiania na krzywdzie drugiego człowieka, zwierzęcia. Nie ma na to zgody. Dziękuję.
