Pełna wypowiedź
3 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Dziękuję. Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Proszę państwa, jedną podstawową rzecz musimy sobie powiedzieć od razu. Pozasądowe rozwiązanie małżeństwa nie jest przymusem.
Małżonkowie będą mogli wybrać, czy idą do sądu i tam toczą przez miesiące proces, bo średni czas trwania procesu w sądzie o rozwód to 9 miesięcy. Ale to średni. A bardzo często zdarza się, że to są 2 i 3 lata. (Poseł Elżbieta Anna Polak: 7 lat.) Już nie mówię o takich ekstremalnych sytuacjach jak lat 7. To jest czas emocjonalnego zamrożenia. To czas zawieszenia życia. To wreszcie brak możliwości podejmowania decyzji co do dalszego życia małżonków. (Poseł Barbara Bartuś: To się tak nie zmieni.) To nie jest przymus, tylko wybór. To jedno. Po drugie, to nie jest rozstrzygnięcie organu administracyjnego. To kolejny błąd w czytaniu tego projektu ustawy. Nie decyduje urzędnik stanu cywilnego. To strony składają zgodne oświadczenie woli. Musi być zgodne. Muszą być spełnione warunki, czyli minimum rok, żeby nie dochodziło do pochopnych decyzji, brak małoletnich dzieci, no i wreszcie to, co powiedziałam, zgodne oświadczenie obojga małżonków. Proszę państwa, w latach 2020-2023 największy odsetek rozwodów dotyczył małżeństw bezdzietnych. A więc skoro 42% rozwodów w takim okresie dotyczyło takich małżeństw, jak wskazałam, to mówimy o dziesiątkach tysięcy spraw, które trwały miesiącami, a mogły skończyć się szybko, umożliwiając rozpoczęcie nowego życia. Jeżeli ktoś myśli, że zabranianie rozwodu pozasądowego spowoduje, że małżonkowie zrezygnują z tego rozwodu, to grubo się myli. Jeżeli ktoś już podjął decyzję o rozwodzie, to w większości przypadków idzie do sądu i się rozwodzi. I to nie jest sposób zamykania drogi do podjęcia innej decyzji przez małżonków. Gdyby tu zasiedli posłanki i posłowie z Prawa i Sprawiedliwości i zaczęlibyśmy pytać, ilu z nich jest po rozwodzie, to to, co powiedziała pani poseł Bartuś przed chwilą, byłoby tylko czystą hipokryzją.
