(Poseł Piotr Kandyba: Tak jest, dokładnie.) Presja rolników spowodowała, że wprowadziliście te ograniczenia - i dobrze. My wprowadziliśmy, mówię o rządzie, ograniczenia już nie tak chaotyczne, tylko wynikające ze zmiany i wpływu na zmiany prawodawstwa europejskiego. Teraz powiem o budowaniu mniejszości blokującej. Jej się nie uda zrobić, ani mniejszości, ani większości, jeżeli w poszczególnych krajach członkowskich nie będzie presji ze strony rolników. Wydaje mi się, że i tej debaty nie byłoby dzisiaj, gdyby nie ta silna presja rolników, która była wywierana na nas wszystkich, na wszystkich stronnictwach politycznych, przez co mocno się tą sprawą zajęliśmy. Co jest nierzadkie, ale też niezbyt częste, podejmujemy w tej sprawie uchwałę. Jeżeli w tych krajach, na które liczymy: Francja, Włochy i kilka mniejszych krajów... (Poseł Robert Telus: Rumunia.)...nie będzie presji ze strony rolników wobec swoich rządów, nie będą mieli takiej siły, żeby stanowić wartość polityczną, którą trzeba się zająć, to państwa takiego stanowiska nie zajmą. Nie pomoże stanowisko Tuska, nie pomoże stanowisko Krajskiego. Trzeba po prostu budować relacje z tymi państwami, przekonywać je do tego, że ta umowa jest niekorzystna. Takie działania były prowadzone w czasie polskiej prezydencji. Wielokrotnie uczestniczyłem w spotkaniach, w których ja, Mirosław Maliszewski, byłem uczestnikiem, a Czesław Siekierski był organizatorem. Na każdym z tych spotkań, od spotkania inaugurującego polską prezydencję, mówił o sprawach relacji handlowych z Ukrainą i mówił o sprawie umowy z Mercosur. Poruszał tę kwestię, ale nie wymachiwał szabelką, nie walił pięścią w stół, bo nie taki ma charakter i to też nie jest metoda na budowanie większości czy mniejszości blokującej. Mówił, przekonywał i przedstawiał argumentację za tym, żeby te państwa zajęły takie, a nie inne stanowisko. Na to jest jeszcze czas i to jest może ten moment, kiedy nasza uchwała wzmocni to stanowisko. Dobrze wiemy, jakie interesy mają Niemcy, ale dobrze też wiemy, jakie interesy mają Hiszpanie i Portugalczycy wobec swoich byłych kolonii, z którymi mają doskonałe relacje handlowe i pewnie one też będą korzystać na podpisaniu tej umowy, zarabiać na tranzycie produktów w jedną i w drugą stronę, żeby było jasne, bo to się odbywa. Zbudowanie tej większości czy mniejszości blokującej nie będzie wcale takie łatwe, ale to trzeba budować nie krzykiem, tylko umiejętnymi negocjacjami, przekonywaniem do wartości i pokazywaniem realnych niebezpieczeństw, które z tej umowy wynikają. To też będzie taki test dla rolnictwa europejskiego, nie tylko polskiego, bo w Polsce to rolnictwo zdało egzamin poprzez wymuszanie czy zachęcanie nas do zajęcia jednoznacznego stanowiska - i do stanowiska rządu w postaci uchwały, i nas, myślę, w finale do podjęcia uchwały jako parlament, jako Sejm. To będzie rywalizacja i pokazanie siły europejskiego rolnictwa w poszczególnych krajach, czy ono ma tam znaczenie gospodarcze, polityczne. Jeżeli będzie miało, to te kraje zdecydowanie będą się opowiadać przeciwko tej umowie, tak jak to jest we Francji, która jest jednoznaczna w swojej ocenie, i tak jak to jest we Włoszech, które nie są jednoznaczne, ale bardziej przychylają się do naszego stanowiska, bo tam rolnictwo jest jeszcze silne. W tych krajach, gdzie ono jest słabe, gdzie politycy się z nim nie liczą, będzie bardzo trudno przekonać rząd do tego, aby opowiedział się przeciwko tej umowie, podobnie jak przeciwko umowie, którą proponuje się zawrzeć z Ukrainą. Chcę też powiedzieć, że my jako parlamentarzyści i my jako komisja też w tej sprawie nie próżnowaliśmy. Odbyło się kilka spotkań, w których uczestniczyłem jako przewodniczący ze swoimi odpowiednikami z wielu krajów. Na niektóre zapraszałem też - tam, gdzie formuła była rozszerzona - przedstawicieli innych uczestników prezydium komisji i dyskutowaliśmy. Na nasz wniosek, na moje zaproszenie odbyło się m.in. spotkanie przedstawicieli szefów komisji rolnictwa państw Grupy Wyszehradzkiej, poszerzone o Rumunię, Bułgarię, Litwę, Łotwę i Estonię, właśnie po to, żeby budować i w jednej, i w drugiej sprawie, bo to było zasadniczym przedmiotem agendy spotkań, stanowisko dotyczące przeciwstawienia się umowie o wolnym handlu z Ukrainą i przeciwstawienia się umowie z Mercosurem. Wydaje mi się, że tą naszą dyplomacją parlamentarną odnieśliśmy duży sukces, bo w czasie tego spotkania nawet przedstawiciel Rumunii przyszedł i powiedział, że Rumunia dołączy do tej grupy krajów, które są przeciwko umowie z Mercosur. Chcę na koniec, mimo wszystko, mimo tej w wielu miejscach burzliwej, politycznej debaty, bardzo serdecznie podziękować wszystkim za to, że nikt nie podważył potrzeby przyjęcia tej uchwały. Może niektórzy nie zrobili tego z obawy o stanowisko rolników, a niektórzy rzeczywiście w wyniku troski o rolnictwo. Nie padł żaden głos z żadnej strony tej sali mówiący, że ta uchwała nie jest potrzebna i mam nadzieję, że wyrazimy to w głosowaniu, kiedy będziemy o tym decydować. Na koniec odniosę się do tych głosów dotyczących rzekomego upadku polskiego rolnictwa, katastrofy, która już jest przed nim. Jak powiedziałem, jestem już dość długo w tym Sejmie, uczestniczyłem w takich debatach i te katastrofy wielokrotnie były wieszczone. Jeszcze zanim tu przyszedłem, było straszenie, że gdy wejdziemy do Unii Europejskiej, to za chwilę przestaniemy mówić w języku polskim, za chwilę 100% ziemi będzie w rękach niemieckich albo innych, a polski rolnik będzie pracownikiem rolnym w gospodarstwach należących do innych nacji. To się nie stało dzięki temu, że polski rolnik umiał znaleźć się w nowych okolicznościach, w nowych warunkach. Nie poddał się, zainwestował w swoje gospodarstwo dzięki wsparciu pieniężnemu i tę konkurencję wygrał. Jestem głęboko przekonany, że nie będzie musiał być poddany takiemu działaniu w wyniku ewentualnego podpisania umowy, bo do tego nie dojdzie, a jeżeli dojdzie - bo przecież wiemy, że umowa nie dotyczy wyłącznie sektora rolnego - to te warunki, które dzisiaj są zaproponowane dla sektora rolnego, jak wszyscy oceniliśmy, bardzo niekorzystne, ulegną zmianie. Jeżeli ta umowa będzie podpisana, to nie w takiej wersji dla rolnictwa i te wszystkie państwa wizje, straszenie rolników kimkolwiek, czymkolwiek będą tylko czczą gadaniną, a polski rolnik się obroni, tak jak to robił w ciągu kilkudziesięciu lat, a może nawet dłużej. Jeszcze raz dziękuję państwu za poparcie tej uchwały. Uważam, że Sejm jednogłośnie ją przyjmie i da polskiemu rolnictwu, polskiemu społeczeństwu wyraźny sygnał, że chociaż w tej jednej kwestii jesteśmy w stanie wznieść się ponad podziały polityczne. Jestem też przekonany, że ta rządowa uchwała za chwilę będzie wsparta uchwałą polskiego parlamentu, polskiego Sejmu popierającą te działania: zbudowanie mniejszości blokującej przy jednoczesnej zmianie zasadniczej treści tej umowy. Być może w perspektywie ona będzie podpisana, ale jeszcze raz przekonuję sam siebie i was także, że będzie w zupełnie innej wersji, jeżeli chodzi o rolnictwo. Życzę tego sobie i wszystkim, a przede wszystkim polskim rolnikom. (Poseł Robert Telus: Amen.) Dziękuję państwu za debatę.