Nie, to w ogóle nie jest zabawne. Wychowałam się na wsi i pamiętam, jak szczenięta, które były niepotrzebne w gospodarstwie, były topione w stawach, w jakichś różnych innych miejscach, zakopywane żywcem. Nie chcemy dopuścić do tego, żeby zwierzęta, które są zwierzętami dzikimi, koty, psy, które nie mają właścicieli, rozmnażały się i żeby potem te kocięta, tak jak... Miałam taką sytuację u siebie na podwórku. Gdy stopniał śnieg, znaleźliśmy na podwórku dwa zamarznięte kocięta, które urodziły się późną jesienią, bo podwórkowe kotki nie były wysterylizowane. Dlatego chciałabym panu powiedzieć, że to nie jest dobra narracja z tymi atrybutami i ja po tym zdarzeniu, kiedy znalazłam te koty, znalazłam sposób na to, żeby zapobiec takiej sytuacji podczas następnej zimy. Znalazłam weterynarza, który w ramach usług społecznych