Nie, wypowiedź pani Anny Marii Żukowskiej. My się z tym zgadzamy. Natomiast z samą ustawą problem jest taki... Pan poseł pyta, czy to jest powód do kpin. Niedawno zginął żołnierz, panie pośle, i to dlatego, że przez 2,5 roku od rozpoczęcia się tej kryzysowej sytuacji ani rząd PiS-u, ani później wasz rząd przez pół roku, mimo nawoływań Konfederacji od 2,5 roku, nie zrobił nic, żeby zmienić sytuację żołnierzy na granicy. Nie zrobił nic w kwestii tego, żeby np. żołnierz - chodzi o bardzo humanitarne rozwiązania - nie miał już do wyboru: nie robić nic albo strzelać ostrą amunicją, ale żeby był - już 2,5 roku temu o tym mówiliśmy - wyposażony w środki przymusu bezpośredniego, tak jak Policja, żeby mógł mieć jeszcze do wyboru granat hukowy, granat gazowy, paralizator itd. Nie zrobił nic, dopóki właśnie nie doszło do śmierci tego młodego chłopaka. Wtedy ogłosiliście szybko, że to naprawiacie, ogłosiliście ustawę, która miała bardzo dobry zapis. To była ustawa, w której był prosty przepis: w razie konieczności można strzelać. Niestety minął tylko tydzień, żebyście zdążyli wykastrować tę ustawę z tego najważniejszego elementu. Teraz wygląda to tak, że jest tam niejednoznaczne do interpretacji prawo, zgodnie z którym żołnierz, sam odpowiedzialny za swoją decyzję, musi na bieżąco, jak rozumiem, konsultować się z prawnikiem, żeby stwierdzić, czy to jest aby na pewno moment, w którym może użyć broni. Oczywiście ta ustawa podtrzyma stan, w którym żołnierze są sparaliżowani, podtrzyma stan, w którym żołnierze do tej pory stoją na granicy z gołymi rękoma, i cały świat o tym wie, i migranci o tym wiedzą, bo żołnierze znów będą się bali konsekwencji, zwłaszcza że, przypominam, organizacje ˝humanitarne˝, a w istocie przestępcze i dywersyjne, w strefie buforowej dopuszczonej przez wasz rząd są finansowane z zagranicy. Tymczasem żołnierze zrzucali się na pomoc prawną dla swoich kolegów, skutych przez was, za waszych rządów, przez waszą prokuraturę, w kajdanki. Co więcej, zrezygnowaliście w tej ustawie z pierwotnego zapisu, który zwalniał funkcjonariuszy z udzielenia pierwszej pomocy zranionym wskutek użycia broni palnej, jeśli udzielenie pomocy wymagałoby przekroczenia granicy. Jak wy sobie to wyobrażacie: ktoś tam postrzeli imigranta i pierwsze, co musi robić, to przekraczać granicę, żeby mu udzielać pierwszej pomocy i go bandażować? Czy wyście powariowali?