Tę wojnę Władimir Putin może skończyć w 5 minut, jednym telefonem do pana ministra Szojgu, jeśli powie: wycofujemy wojska z Ukrainy. Niestety Ukraina nie może tego skończyć jednym telefonem, i to jest duża różnica. Pan były wiceminister Jabłoński pyta, dlaczego Niemcy nie dostarczają Ukrainie rakiet, co zostało zrobione tu przez MSZ. Z jednej strony mówicie, że to Niemcy dominują nad Polską, a z drugiej strony domagacie się, żebym ja wydawał polecenie Niemcom? Tak jeszcze nie jest. Gdybym mógł, tobym Scholzowi kazał: wyślij taurusy na Ukrainę, ale to jeszcze tak nie działa. Natomiast kropla drąży skałę, stanowisko zmienia nie tylko Republika Federalna Niemiec. Przecież my też niektóre rzeczy najpierw rozważaliśmy, dopiero potem zrobiliśmy. Stany Zjednoczone - tak samo. Kiedy pełniłem poprzednią funkcję, funkcję szefa delegacji Parlamentu Europejskiego do spraw stosunków między całą Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi, 1,5 roku temu byłem w Departamencie Skarbu USA, który odpowiada za sankcje finansowe. Mówiłem wtedy: zamroźmy, skonfiskujmy rosyjskie aktywa bankowe. Co powiedzieli wtedy Amerykanie za to odpowiedzialni? Powiedzieli: nigdy w życiu. Nie chcę tu wchodzić w szczegóły. Nigdy w życiu. A dzisiaj co? Sami są liderem tej inicjatywy, a Polska ją konsekwentnie wspiera. To, że państwa, rządy, politycy w świetle faktów zmieniają zdanie, to nie jest zarzut. Skoro oni zmieniają zdanie, to co państwo robicie? Mam nadzieję, że też zmieniacie zdanie. Placówki utworzone i zlikwidowane w Ukrainie. To też pytanie ze strony Prawa i Sprawiedliwości. Już wspomniałem, że tworzyliśmy, zamykaliśmy placówki, czasami nas zmuszano do zamykania placówek w Ukrainie. Faktycznie, jeszcze w 2014 r. zamknąłem Konsulat Generalny w Doniecku, ale możecie sobie państwo wyobrazić dlaczego. Dzisiaj konsulaty generalne w Charkowie, Odessie i Winnicy ze względów bezpieczeństwa funkcjonują w siedzibach zastępczych, odpowiednio w Łucku, Kijowie i we Lwowie. Pani poseł Elżbieta Polak pyta, jakie działania MSZ zamierza podjąć, żeby wyeliminować wypowiedzi pana prezydenta dotyczące Nuclear Sharing. Byłem o to dzisiaj pytany. Mogę oczywiście tylko apelować, ale polityka nuklearna Sojuszu Północnoatlantyckiego to jest sprawa, o której się rozmawia w Brukseli na najbardziej tajnych naradach. Jak poprzednio byłem ministrem spraw zagranicznych - teraz jeszcze wszystkich certyfikatów nie dostałem - to miałem dopuszczenie do tajemnicy na poziomie, który nazywało się bodajże Cosmic Atomal Crypto. Żeby wziąć udział w naradzie dotyczącej polityki nuklearnej, trzeba było mieć to najwyższe dopuszczenie NATO-wskie - kosmiczne, kryptograficzne i atomowe. Na takich forach się mówi o polityce rozmieszczania broni atomowej, planach bazowania itd., a nie na konferencjach prasowych. Z trybuny sejmowej jeszcze raz potwierdzę - Rada Ministrów nie upoważniała pana prezydenta do zajmowania się tą kwestią, do podejmowania działań w tej kwestii, ani do poruszania jej na forum publicznym, bo - wyczytacie to państwo - rzecznik Kremla Pieskow już ustosunkował się do tego i stwierdził, że taka ewentualna baza w Polsce będzie celem ataku nuklearnego Rosji. I nawet nie można się specjalnie temu dziwić. Więc po co zaczynać tę dyskusję publicznie, w mediach? (Poseł Jarosław Wałęsa: Żeby w mediach...) Panowie z Prawa i Sprawiedliwości też pytają o bazę amerykańskiej obrony rakietowej w Redzikowie. To jest kolejna sprawa, w której jestem naprawdę bezradny. Ile razy można powtarzać, że tą ręką podpisałem tę umowę. Nic nie zostało zablokowane. To myśmy wynegocjowali tę umowę. Potem był do niej aneks, bo Stany Zjednoczone zdecydowały o zmianie koncepcji technicznej. Zamiast międzykontynentalnych interceptorów zdecydowali się zbudować tzw. Aegis Ashore, czyli taką przeniesioną bazę z niszczyciela amerykańskiego i ona jest prawie gotowa. Ma być w tym roku uroczystość. Ma być w gotowości operacyjnej. Ile razy mam powtarzać, że myśmy to wynegocjowali, a nie zablokowali? Jak można otworzyć coś, co rzekomo zostało zablokowane? To myśmy wynegocjowali umowę o statusie wojsk i wszystkie umowy wykonawcze. Po co tak głupie kłamstwo propagować? Ja tego po prostu nie rozumiem. Przypominam, że podczas uroczystości podpisania umowy 20 sierpnia 2008 r... Każdy może sobie zerknąć, znaleźć fotkę, gdy to robię z ówczesną sekretarz stanu Condoleezzą Rice. Po tym podpisaniu było krótkie przemówienie. Kogo? Pana prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który wszystkim uczestnikom tego procesu, w tym nawet mnie, dziękuje za doprowadzenie go do końca. Więc przestańcie wprowadzać opinię publiczną w błąd. Odniosę się do obecności wojsk NATO-wskich w Polsce. Fajnie jest przypisywać sobie zasługi innych, ale przypominam: Kto domagał się dwóch ciężkich brygad amerykańskich w Polsce? Kiedy pojawiła się pierwsza stała obecność amerykańska w Polsce? Na lotnisku w Łasku w 2013 r. Dalibóg, nie Prawo i Sprawiedliwość było wtedy u władzy. A to, że dzisiaj jest więcej amerykańskich żołnierzy, to prawda - jest ich więcej, ale nie do końca z satysfakcjonujących nas powodów. Gdyby nie agresja Putina na Ukrainę, to pewnie aż tylu amerykańskich żołnierzy dzisiaj by nie było. Ale są i oczywiście chcemy, żeby zostali jak najdłużej. Pan były wiceminister Przydacz pyta, jakie jest stanowisko MSZ co do propozycji prezydenta Andrzeja Dudy dotyczącej zwiększenia wydatków na zbrojenia do 3% oraz propozycji Nuclear Sharing. O Nuclear Sharing już wspomniałem, a jeżeli chodzi o 3%, to chyba nawet rozumiem, o co panu prezydentowi chodzi: żeby pokazać, że Polska wydaje jeszcze więcej, żeby pokazać, że jesteśmy prymusem w NATO, bo jesteśmy. Wydajemy dzisiaj proporcjonalnie nawet więcej niż Stany Zjednoczone. Tylko że strona amerykańska poprosiła, żeby nie mówić o 3%, bo jeszcze nie wszystkie kraje sojusznicze wypełniają obowiązek dotyczący 2%. Jeśli postawimy poprzeczkę jeszcze wyżej, to na szczycie NATO-wskim będzie to wyglądało gorzej, a nie lepiej, a chcemy odnieść sukces. Bo to, że kraje leżące z dala od granicy z Rosją zaczęły wreszcie zwiększać swoje budżety obronne, to dobrze, a nie źle. Trzeba to docenić. Pan były wiceminister Przydacz pyta się, z którymi republikańskimi politykami USA spotykał się minister Sikorski. Rozumiem, że w założeniu pytania jest domniemanie, że coś ze mną jest nie tak, jeśli chodzi o kontakty z republikanami. Chciałem panu byłemu wiceministrowi uświadomić, że pracowałem 3 lata w Waszyngtonie w republikańskim instytucie badawczym i znam ich paru lepiej od pana byłego wiceministra. Oczywiście utrzymujemy też regularne kontakty i odbywamy regularne spotkania z politykami obu środowisk amerykańskiej sceny politycznej. Spotkania te odbywają się zarówno w trakcie moich wizyt w USA, kolejne są zaplanowane, jak i podczas wizyt amerykańskich polityków w Polsce, a także przy okazji takich wydarzeń jak np. monachijska konferencja bezpieczeństwa, gdzie jestem członkiem rady. Na ostatniej konferencji odbyłem rozmowę z trójką senatorów amerykańskich, z których dwóch było republikanami: James Risch i Peter Ricketts. Także w MSZ gościliśmy kilka delegacji amerykańskiego Kongresu z obu partii oczywiście. Odbywam spotkania z przedstawicielami amerykańskich think tanków, mojego macierzystego, raczej republikańskiego, American Enterprise Institiute, ale też International Republican Institute czy Marathon Initiative. Moje kontakty z amerykańskim politykami z Partii Republikańskiej zawsze związane były z uświadamianiem im poważnych zagrożeń, jakie wynikłyby dla Polski i całego NATO z ewentualnego zwycięstwa Rosji na Ukrainie, a niestety w Partii Republikańskiej dzisiaj - wynika to także z głosowania nad pakietem ukraińskim - trzeba bardziej te rzeczy tłumaczyć niż wśród demokratów. To jest w ogóle zdumiewająca rzecz, że partia Ronalda Reagana, część partii Ronalda Reagana dzisiaj głosuje przeciwko pakietowi pomocy dla Ukrainy. Administracja amerykańska dziękowała mi ostatnio za wystąpienia w mediach amerykańskich na rzecz pakietu. Pan poseł Radosław Fogiel: Dlaczego pan atakuje część amerykańskiej sceny politycznej, zwłaszcza w kontekście potencjalnego wyboru Donalda Trumpa na prezydenta? No nie, panowie. Jak się mówi, że nieprzyjęcie pakietu oznaczałoby utratę wiarygodności w naszym regionie przez Stany Zjednoczone, to nie jest atak - to jest motywacja do działania. W końcu uzyskaliśmy ten pakiet. Jeżeli się mówi, że Stany Zjednoczone, i w tym republikanie, powinny głosować za przyjęciem pakietu, bo w przeciwnym razie Putin podejdzie pod granicę polską, być może zaatakuje NATO i amerykańscy żołnierze będą musieli być wysłani w większej liczbie do Europy, to nie jest atak, tylko perswazja, która skończyła się sukcesem. Pytają panowie, byli wiceministrowie Przydacz i Dziedziczak o telewizję Biełsat. Czasy, w których Ministerstwo Spraw Zagranicznych obsadzało stanowiska dyrektorów w mediach, minęły. To władze Telewizji Polskiej mianowały na stanowisko prezesa telewizji Biełsat pana Aleksa Dzikawickiego, jednego ze współtwórców stacji, Białorusina zaangażowanego od lat w ruch opozycyjny i przez lata zastępcę pani Agnieszki Romaszewskiej. Telewizja Biełsat jest finansowana przez MSZ i spełnia ważną rolę w podtrzymywaniu wartości demokratycznych na Białorusi oraz w przeciwdziałaniu rosyjskiej dezinformacji. Wiążemy ogromne nadzieje szczególnie z rozwojem rosyjskojęzycznej odnogi stacji, programu ˝Vot tak˝, po to, aby wpływać na rosyjską i rosyjskojęzyczną publikę na terenie byłego ZSRR. Telewizja Biełsat jest finansowana przez MSZ w kwocie 40 mln zł. Wartość realizowanych programów rosyjskojęzycznych w ramach TVP World oceniamy na 10-14 mln zł. Jeszcze w 2021 r. MSZ finansował Biełsat w kwocie 22,8 mln zł. W 2023 r. wyniosło ono już 63 mln. A na ten rok pani dyrektor Romaszewska domagała się 75 mln zł, którymi MSZ po prostu nie dysponował i nie dysponuje. Tak że tu nagle nastąpił jakiś ogromny proponowany wzrost. Apelujemy do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji kierowanej przez pana Piotra Świrskiego, który wstrzymał przekazywanie funduszy z abonamentu dla Telewizji Polskiej, o przekazanie tych funduszy Telewizji Polskiej. Pan były wiceminister Przydacz zarzuca mi brak informacji o polityce wobec Białorusi. Chyba nie przysłuchiwał się tej części mojego wstąpienia, bo mam wrażenie, że dość obszernie o Białorusi było, tak że proszę o odsłuchanie lub przeczytanie na stronach MSZ. Pytanie o Andrzeja Poczobuta. Wszyscy, jak tu jesteśmy na tej sali, oczywiście żądamy uwolnienia polskiego dziennikarza o białoruskim obywatelstwie, który jest represjonowany tylko dlatego, że śmie mówić prawdę. Pan były wiceminister Przydacz stawia zarzut prowadzenia polityki resetu z Rosją. Przypominam, że reset to nie był termin polski, to nie był termin Janukowycza czy Łukaszenki. Reset z Rosją to była koncepcja administracji Stanów Zjednoczonych. I ja też nie wiem, co powiedzieć. Przeczytajcie exposé. Nie znajduję tam elementów nadmiernie koncyliacyjnych wobec Władimira Putina, raczej mam wrażenie, że dość zasadniczo się wypowiedziałem. Pan były wiceminister jest młodszy ode mnie, więc jeśli mogę, to przekażę mu radę: najniebezpieczniejszą rzeczą w polityce - jak się długo sprawuje władzę, to niektórym się przydarza - to jest wierzenie we własną propagandę. Rozumiem, że tak skrajnie propagandowy paszkwil Telewizji Polskiej mógł się podobać w sferach poprzedniego rządu, ale to jeszcze nie znaczy, że on miał cokolwiek wspólnego z prawdą. Pan poseł Fogiel mówi, że nie wspomniałem o Kaukazie Południowym. Wspomniałem, proszę zerknąć do stenogramu. Pan były wiceminister Przydacz mówił tak: za rządów Zjednoczonej Prawicy przyjęto 13 pakietów sankcji przeciw Rosji. Ile pakietów sankcyjnych zostało przyjętych w trakcie rządów koalicji KO - Trzeciej Drogi i Lewicy? To mi przypomina starą anegdotę z czasów PRL-u. Przed wojną nie było telewizorów, a teraz nie tylko są, ale i kolorowe. Naprawdę nie mogliśmy brać udziału w uchwalaniu 13 pakietów sankcji wtedy, gdy nie byliśmy u władzy. Teraz jesteśmy i kolejne pakiety sankcyjne są uchwalane. Dwa do tej pory, czyli ok. 20% wszystkich przyjętych. 13. pakiet został przyjęty nie za czasów Zjednoczonej Prawicy, lecz dopiero 23 lutego. Obejmuje on 191 wpisów i dodaje do listy towarów objętych zakazem eksportu produkty wykorzystywane w produkcji dronów. Polska przedstawiła 53 zgłoszenia do listy i m.in. z naszej inicjatywy rozpoczęto prace nad kolejnym, 14. pakietem sankcji. A więc teraz będzie telewizja nie tylko kolorowa, ale nawet 4K. O zamrożonych środkach banku centralnego Rosji już mówiłem. Pan były wiceminister Przydacz pyta też o Trójkąt Lubelski, o którym nie wspomniałem. Faktycznie, nie wspomniałem, ale z aprobatą się do niego odnoszę. To przestrzeń trójstronnej współpracy bazującej na unikalnym dziedzictwie wspólnej historii łączącej Polskę, Litwę i Ukrainę. Marzyłbym, żeby kiedyś do niego dołączyła demokratyczna Białoruś. Mamy nadzieję, że będzie on wykorzystywany do różnych zbożnych celów. Pan poseł Radosław Fogiel powiedział, cytuję: o państwach bałtyckich nie usłyszeliśmy nic. Wiem, że czasami jest pokusa czytania w telefonach komórkowych i można coś przeoczyć. Było o państwach bałtyckich. Razem z państwami nordyckimi plus Rumunią i Czechami to są nasi najbliżsi sojusznicy i przyjaciele, z którymi rozumiemy się bez słowa. Nie wiem, jak można bardziej jasno to wyrazić.