Pełna wypowiedź
5 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Szanowna Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Krótko się odniosę do pana posła Brauna. Rozumiem, że pan poseł zgodziłby się zapewne z tezą, że nie tyle obecność amerykańska co w ogóle istnienie jakiegokolwiek niepodległego, suwerennego państwa w bezpośredniej bliskości Rosji zwiększa ryzyko konfliktu. Panie Pośle Braun! Narzekał pan na groteskę, ale nikt pana przecież do wystąpień nie zmuszał. (Poseł Grzegorz Braun: Sprostowanie...) Ale przechodząc do rzeczy, ubolewam - choć cieszę się z obecności ministra Bartoszewskiego - że pan minister Sikorski nie znalazł czasu na to, żeby wysłuchać całości tej debaty. Trochę jest to brak szacunku wobec tej Izby i wobec nadrzędnej roli parlamentu. Całe wystąpienie, którego mogliśmy wysłuchać, było wystąpieniem niestety dość rozczarowującym, minimalistycznym. To był wyraz pozbawionej ambicji, samoograniczającej się polityki zagranicznej. Nie widziałem tutaj planu, nie widziałem wizji polityki, którą prowadzić powinno państwo takie jak Polska - państwo dumne, państwo posiadające odpowiednie zasoby, nie najmniejsze państwo w środku Europy. Mieliśmy za to do czynienia z obsesyjnie antyPiSowską publicystyką, która zajęła dużą część wystąpienia pana ministra, co zupełnie nie licuje z powagą tego, czym powinno być przedstawienie planów i zamierzeń polskiej polityki zagranicznej w nadchodzącym roku. To wszystko doprowadziło do stworzenia pewnej figury chochoła, z którym następnie pan minister bohatersko się rozprawiał. Ale kilka uwag również o tym, czego brakowało w naszym przekonaniu, jako Prawa i Sprawiedliwości, w tym wystąpieniu. Mówił pan minister o konieczności wzmacniania Wspólnoty Transatlantyckiej. To po co ciągłe ataki na część amerykańskiej sceny politycznej? My nie mamy tutaj w Europie tego komfortu, żeby decydować, jaka konstelacja polityczna będzie rządzić w Stanach Zjednoczonych. Ale jest w naszym interesie, by stosunki polskoamerykańskie były poprawne, ba, dobre. I nieodpowiedzialne atakowanie części amerykańskiego establishmentu tylko po to, żeby zdobyć poklask kilku możnych w Unii Europejskiej, jest kompletnie nierozsądne i szkodzi polskiemu interesowi. W sferze globalnej pan minister albo prześlizgnął się, albo wręcz w ogóle nie zajął się tak istotnymi elementami, regionami jak chociażby Indie, region Indo-Pacyfiku, który również z punktu widzenia strategii bezpieczeństwa urasta dzisiaj do jednego z pierwszorzędnych problemów światowych. Wiemy czy domyślamy się, jakie plany strategiczne ma nasz największy sojusznik, jak to będzie wpływało na Pakt Północnoatlantycki, również na możliwości jego obecności w Europie. Nie usłyszeliśmy nic o polskiej polityce zagranicznej w Afryce, gdzie nasze interesy powinny być reprezentowane. Poprzedni rząd rozpoczął polską obecność w Afryce na zupełnie innym poziomie niż do tej pory. (Poseł Marek Rząsa: Na poziomie wiz, na poziomie wiz najlepiej.)
