Obrazki, jakie pozostaną po pańskim poprzednim pełnieniu funkcji ministra spraw zagranicznych, to wspólne palenie papierosków z ministrem Ławrowem w Warszawie, to dopuszczanie ministra Ławrowa na zamknięte debaty polskich ambasadorów o naszej polityce zagranicznej, to wreszcie odbicie się od bram Kremla, gdzie chciał się pan dostać, a po prostu pana nie wpuszczono. I to jest ten profesjonalizm w tamtej służbie zagranicznej? Tak panu tę wizytę załatwili, że nie mógł pan wjechać na Kreml i dopraszał się wejścia? To jest ten profesjonalizm tamtej służby? Dopuścił się pan podczas tego swojego wystąpienia szeregu insynuacji, manipulacji dotyczących polskiej polityki zagranicznej ostatnich 8 lat. Przez ostatnie 8 lat naprawdę wspólnie z panem prezydentem rząd zabiegał o zwiększenie bezpieczeństwa państwa polskiego, o coś, co wam się nie udało. W 2015 r., kiedy przyszliśmy do władzy, nie było wojsk NATO-wskich i amerykańskich w Polsce. Dzisiaj mamy ich ponad 10 tys. Polska armia, jeśli chodzi o wyposażenie, była w bardzo złym stanie. Dzięki dobrej dyplomacji, dzięki dobrym zabiegom, nie tylko jeśli chodzi o relacje z Amerykanami, lecz także z Koreańczykami, udało nam się odbudować potencjał polskiej armii w ramach polityki obrony i odstraszania. Na szczycie w Warszawie udało nam się przekonać prezydenta Obamę i innych naszych sojuszników do rozlokowania w ramach eFP i tFP wojsk NATO-wskich w Europie środkowej, a wy powoływaliście się na NATO-Russia Founding Act. Mówiliście: nie, to jest przecież obowiązujący dokument, nie można drażnić niedźwiedzia. Ten sam niedźwiedź rozlokował bardzo agresywne uzbrojenie w obwodzie królewieckim, tym obwodzie, w przypadku którego wprowadzaliście ruch przygraniczny, aby do Polski wjeżdżało jeszcze więcej Rosjan z tego przepełnionego agenturą i wojskiem obwodu. Myśmy to zatrzymali. Rozbudowywaliśmy infrastrukturę prawną razem z Amerykanami bez względu na to, jakiej politycznej proweniencji Amerykanie rządzili w Białym Domu. Prezydent Obama był w Warszawie, prezydent Trump był w Warszawie, prezydent Joe Biden był tutaj dwukrotnie w ciągu jednego roku. Myślę, że dla was to było nie do wyobrażenia. Chwali się pan Redzikowem. Przecież chcieliście spowolnić Redzikowo, zamknąć to. Nie byliście zwolennikami rozbudowy tej infrastruktury. Dzisiaj pan wychodzi i mówi o Redzikowie. To jest zasługa naszych rządów w ostatnich latach. NATO-wskie plany obronne. Za waszych czasów, czyli do 2015 r., kiedy pan pełnił najważniejsze funkcje, NATO-wskie plany obronne w ogóle nie obejmowały Europy Środkowej i Wschodniej, w ogóle nie obejmowały Polski, a jeśli już, to chodziło o pomoc, ale w pierwszej kolejności mieliśmy bronić się sami. Na szczycie w Wilnie w ostatnim roku zaadaptowaliśmy plany obronne do aktualnej sytuacji. Chodziło o to, żeby ta filozofia została zmieniona. Prezydent Joe Biden mówił: każdy centymetr kwadratowy NATO-wskiej ziemi musi być broniony od pierwszego momentu. Polityka wschodnia. Mówi pan o pomocy Ukrainie. Rzeczywiście Polacy stanęli na wysokości zadania i kiedy było trzeba, pomagaliśmy Ukraińcom. Pomagali im nie tylko zwykli obywatele, lecz także rząd, co w jakiś sposób uciekło panu podczas tego wystąpienia. Trzeba docenić to, co się wydarzyło na polsko-ukraińskiej granicy w momencie próby, docenić to, jak rząd polski, w tym także Ministerstwo Spraw Zagranicznych, realizował odważną i pełną determinacji politykę. My, panie ministrze, nie chcemy płynąć w głównym europejskim nurcie, my chcemy go tworzyć, a żeby go tworzyć, trzeba odejść od filozofii klientelizmu, od pytania zachodu Europy, czy możemy zgłosić jakiś postulat. Trzeba determinacji. Taką determinacją wykazał się pan prezydent Andrzej Duda właśnie w 2015 r., kiedy zaczął dyskusję o obecności wojsk NATO-wskich w Polsce. Wtedy też niektórzy politycy Zachodu - tak jak dzisiaj - otwierali usta w reakcji na nasz postulat dotyczący Nuclear Sharing i mówili: nie, być może, to nie jest możliwe. Po kilku miesiącach decyzje zapadły, ale do tego trzeba było odwagi, determinacji i przede wszystkim przedłożenia interesu państwa Polskiego nad swój własny partykularny interes i swoją własną kampanię związaną z ubieganiem się o stanowiska międzynarodowe. To w moim przekonaniu ma miejsce dzisiaj. Obudziliśmy naszych partnerów i sojuszników z Europy i ze Stanów Zjednoczonych. Wymagało to naprawdę dużego wysiłku i czasami także powodowało pewne napięcia w relacjach. Jeździliśmy do Berlina, Paryża po to, aby przekonywać ich do pomocy Ukrainie. To się udało. Inicjatywa dotycząca czołgów Leopard to nasza inicjatywa, tak jak inicjatywy dotyczące szkoleń na samolotach F-16 oraz przekazywania twardego sprzętu Ukrainie. Gdyby nie ten sprzęt, być może dzisiaj wojska rosyjskie byłyby nie gdzieś pod Awdijiwką, ale pod Lwowem, tym ukraińskim Lwowem, o którym pan mówił i insynuował pan, że być może rząd Prawa i Sprawiedliwości myśli o jakimś rozbiorze. Wszedł pan tym samym tak naprawdę w narrację polityki rosyjskiej. Pańskie słowa były haniebne. Wyobrażenia o Rosji to zbiór iluzji, a pańskie podejście do naszych sojuszników i partnerów z Zachodu to podejście junior partnera. My jesteśmy od 20 lat w Unii Europejskiej i od 25 lat w NATO. Jesteśmy jednym z istotniejszych aktorów na scenie międzynarodowej. Mówi pan o braku skuteczności. Proszę się pochwalić, ile pakietów sankcyjnych na Rosję nałożyła Unia Europejska podczas pana urzędowania. Ile? Za naszych czasów z polskiej inicjatywy nałożono na Rosję 13 pakietów sankcyjnych. To jest miara naszej skuteczności w Unii Europejskiej. Mimo że Rosja cały czas kontynuuje swoją agresywną politykę, od kilku miesięcy żaden pakiet sankcyjny nie został przegłosowany, a przecież Donald Tusk mówił, że jego w Europie nikt nie ogra. To do roboty. Może rzeczywiście trzeba uszczelnić ten mimo wszystko dziurawy system sankcyjny, bo jak wiemy, rosyjska ropa ciągle gdzieś tam płynie. Trzeba cały czas nad tym pracować. (Poseł Grzegorz Braun: Przede wszystkim na Ukrainę płynie.) Konfiskata mienia. Myśmy doprowadzili do zamrożenia rosyjskich aktywów. Dzisiaj trzeba twardo zabiegać o to, aby skonfiskować te dobra i przeznaczyć je rzeczywiście na obronę Ukrainy, bo to leży w naszym interesie. Nic się w tym aspekcie nie dzieje. Zachęcałbym pana, aby pan cokolwiek w tej sprawie zrobił, albo pochwalił się przed Wysoką Izbą, jakie pan ma w tym zakresie plany. Bezpieczeństwo energetyczne to kolejny bardzo ważny wymiar polityki bezpieczeństwa. Pan mówi o Baltic Pipe? Przecież za waszych rządów podpisywaliście kontrakty z Gazpromem na kilkanaście lat do przodu. Komisja Europejska musiała interweniować i ograniczać rząd Platformy Obywatelskiej, aby nie uzależniać Polski od rosyjskiego gazu. Dzisiaj tych rosyjskich nośników energii w Polsce nie ma dzięki temu, że to zbudowaliśmy Baltic Pipe, zbudowaliśmy terminal LNG, rozbudowaliśmy infrastrukturę w Gdańsku.