Oznacza to, że prawo weta należy ograniczyć do minimum. Każde polskie dziecko, które w szkole uczy się o liberum veto, nawet każdy widz serialu ˝1670˝ wie, że to nie jest najskuteczniejsza metoda podejmowania decyzji czy sprawowania władzy. Zasada jednomyślności stała się dla takich krajów jak Węgry bronią, narzędziem do blokowania procesu decyzyjnego i uzyskiwania daleko idących koncesji za pomocą zakulisowych umów. Na taki autorytarny szantaż po prostu nie możemy się godzić, bo to nie zadziała. Oczywiście już słychać głosy z prawej strony sali, że to jest pozbawianie Polski wpływu na decyzje unijne. Jako Lewica nie jesteśmy naiwni, nie mamy potrzeby idealizowania Unii Europejskiej i w pełni zdajemy sobie sprawę, że konflikty interesów są realne. Może to panów zdziwi, ale również nie zgadzamy się na podział Europy na niemiecko-francuskie centrum i peryferie. Po 20 latach od wstąpienia do Unii zasługujemy na to, by być czymś więcej niż tylko źródłem taniej siły roboczej dla zachodniego kapitału. Tylko że dojrzała polityka to budowanie sojuszy i szukanie rozwiązań służących naszym interesom. Jednym z nich byłoby np. wypracowanie takiej formuły głosowania w Radzie, która ograniczyłaby wpływ największych państw Unii Europejskiej: Niemiec i Francji. To byłoby narzędzie budowania polskiej sprawczości i polskiej suwerenności. Bo dzisiaj mówimy tylko o blokowaniu, o wetowaniu, a to nie jest sprawczość, to nie jest tworzenie europejskiej polityki, to nie jest podmiotowa rola. Mam poczucie, że niestety tą samą logiką w zbyt dużym stopniu na samym początku urzędowania kieruje się także rząd Donalda Tuska. I kolejna rzecz. Jeżeli naprawdę serio mówimy o poszerzeniu Unii Europejskiej o Ukrainę, o Mołdawię, o Bałkany Zachodnie, to nie jest to kwestia jakiegoś szantażu ze strony Niemiec, tylko jeżeli już teraz mamy niewydolny system decydowania, to powiększenie tej struktury europejskiej musi wymagać reformy. I to nie jest jakieś zdanie Niemiec, tylko to jest logika sprawowania władzy, sprawnego sprawowania władzy w tak dużej instytucji. Minister Sikorski zdaje się rozumieć konieczność dobrych stosunków z europejskimi partnerami. Jego oczywistą zasługą i zasługą nowego rządu jest odbudowa relacji z Niemcami czy Francją. Polska opuszcza tę oślą ławkę, ten kąt, do którego sama się zapędziła dzięki poprzednim rządom. Zresztą końcówka wypowiedzi ministra Raua, tak naprawdę zahaczająca o tę retorykę, do której przyzwyczaił nas raczej poseł Macierewicz, pokazywała, że to nie jest racjonalne i realistyczne prowadzenie polityki zagranicznej w trosce o polskie interesy. Ważne jest także to, żebyśmy do tego wspólnego stołu przychodzili z konkretami, a nie blokowali tego, co się dzieje. Donald Tusk już teraz zapowiedział weto przeciwko Nature Restoration Law, czyli prawu o ochronie środowiska naturalnego. I zamiast wpływać, kształtować, zadbać o to, żeby to prawo chroniło środowisko, ale także nie zagrażało naszym interesom, wybieramy najprostszą metodę, metodę blokowania. Skończmy z blokowaniem, naprawdę ambitnie, ofensywnie podejdźmy do europejskiej polityki, szukajmy takich metod podejmowania decyzji, które pozwolą nam ją współtworzyć, a nie blokować. I tak też o niej myślmy. Polska musi wspólnie z naszymi partnerami postawić na sprawiedliwą transformację energetyczną. Sprawiedliwa transformacja energetyczna to taka, za którą płacą ci, którzy najwięcej zarobili na niszczeniu planety: wielkie koncerny, międzynarodowe korporacje, a nie zwykli obywatele i obywatelki. Już widzimy, że tą drogą to po prostu nie wyjdzie, bo jeżeli za transformację energetyczną zapłacą zwykli ludzie, a nie wielkie korporacje, to będzie się to wiązało z ogromnym sprzeciwem społecznym. To jest możliwe. W tym tygodniu Parlament Europejski przyjął plan wymówienia Traktatu Karty Energetycznej, który pozwalał wielkim koncernom sądzić czy wyłudzać odszkodowania od Unii Europejskiej za korzystne rozwiązania dla środowiska, klimatu, a więc i nas wszystkich. Polska w ramach Unii Europejskiej musi też zawalczyć o racjonalną i humanitarną politykę migracyjną. I bardzo cieszy mnie to, jak jasno minister Sikorski wskazuje te luki polskiej polityki migracyjnej w postaci tego, że w ogóle nie sprawdzamy, kogo zapraszamy do Polski do pracy, czy ci ludzie tutaj realnie przyjeżdżają. To samo ze studiami. Czyli mamy sytuację, w której to, co miałoby być polską polityką migracyjną, zatrudnieniem obcokrajowców, jest tak naprawdę komercyjnym systemem legalizacji pobytu w strefie Schengen. I nikt z tym dotychczas nic specjalnie nie robił, mimo że z drugiej strony dopuszczamy się cały czas nielegalnych i niehumanitarnych wywózek na polsko-białoruskiej granicy. I chciałbym też jednoznacznie powiedzieć, że uśmiechnięte push-backi nowej władzy niczym nie różnią się od PiS-owskich push-backów i wywózek. Da się pogodzić ochronę granicy z przestrzeganiem prawa międzynarodowego, prawa azylowego. To jest jak najbardziej do zrobienia. (Poseł Arkadiusz Mularczyk: Jakich PiS-owskich? Naucz się mówić.) Zarówno Polska, jak i Europa muszą wziąć odpowiedzialność za swoje granice, za sprawne i humanitarne procedury azylowe i za bezpieczeństwo wszystkich osób w drodze. Nie może Europa cały czas, tak jak to ma w tym miejscu, zlecać dyktaturom i bojówkom z krajów pogranicznych tej roli, bo to jest po prostu tyleż nieludzkie, co niemądre. Dzisiaj płacimy np. jednej ze stron sudańskiej wojny domowej pieniądze, które ta strona wykorzystuje na wojnę, co powoduje zwiększenie migracji. To nawet na poziomie takiej czysto racjonalnej oceny skali migracji się po prostu nie trzyma kupy. Jeżeli chodzi o łamanie prawa międzynarodowego i praw człowieka, to Europa musi być wiarygodna w tej roli. To nie jest ważne tylko z przyczyn humanitarnych, ale także politycznych. Potrzebujemy jednoznacznego głosu Polski i Europy w kontekście łamania praw człowieka i prawa międzynarodowego przez Państwo Izrael w Strefie Gazy. Mamy do czynienia z czystką etniczną na niewyobrażalną skalę. I to, o co my apelujemy, to jest po prostu traktowanie Państwa Izrael jak każdego innego państwa, które byłoby w tej sytuacji, i wyciąganie wobec niego konsekwencji. To ma znaczenie także dlatego, że autorytarne państwa, takie jak Rosja, ale także Chiny, Iran, wykorzystują tę naszą hipokryzję i brak jednolitych standardów, żeby pokazywać, że tak naprawdę Zachodowi nie chodzi o prawa człowieka, tak naprawdę nie chodzi o prawo międzynarodowe, tylko ugrywa swoje partykularne interesy. I dlatego jest ważne, żebyśmy konsekwentnie i jednoznacznie stawali po stronie praw człowieka i prawa międzynarodowego. Dlatego znajduję te słowa ministra Sikorskiego na temat konfliktu bliskowschodniego za niewystarczające, szczególnie że naprawdę skala zbrodni Państwa Izrael, jakkolwiek skandaliczne nie byłoby zabójstwo polskiego obywatela, przede wszystkim dotyczy społeczeństwa palestyńskiego. I to jest to, na co powinniśmy z całą stanowczością odpowiedzieć. Tak jak dzisiaj wspieramy naszych ukraińskich przyjaciół, tak powinniśmy wspierać prześladowanych Kurdów, bronić Palestyńczyków żyjących w warunkach apartheidu, będących dzisiaj ofiarami brutalnej inwazji z Strefie Gazy. To jest ważne, bo chcemy, żeby Europa i Polska były tymi czempionami praw człowieka i prawa międzynarodowego na arenie międzynarodowej, bo Chiny tego za nas nie zrobią. Silna Europa jest tutaj potrzebna także światu. W tym kontekście cieszy zwiększenie nakładów na współpracę rozwojową i pomoc międzynarodową. To jest ważne, stać nas na więcej. Jesteśmy już zamożnym europejskim krajem, powinniśmy do tego zadania podchodzić ambitnie. To także jest narzędzie naszej polityki zagranicznej. Kończąc, chciałbym powiedzieć, że Polska potrzebuje silnej Europy, świat potrzebuje silnej Europy. Polska ma tu do odegrania kluczową i miejmy nadzieję konstruktywną rolę. Do tego potrzeba odwagi, do tego trzeba polityki zagranicznej, europejskiej, która nie ogranicza się do blokowania, przeciwdziałania, powstrzymywania, ale także tworzy przyszły kształt nie tylko polskiej polityki międzynarodowej, ale także polityki europejskiej odnośnie do miejsca Europy w świecie. I mam nadzieję, że nowemu rządowi tej odwagi nie zabraknie. Dziękuję.