i nie można ustawą stwierdzić, że część z nich, tak jak i orzeczeń pozostaje w mocy i niech sobie zostanie. Ale to nie jest nawet najbardziej oczywista sprzeczność, najbardziej oczywisty brak logiki w przepisach, które proponujecie Polakom, dlatego że najbardziej oczywista sprzeczność w pakiecie Bodnara istnieje pomiędzy tymi ustawami, nad którymi dziś debatujemy, a projektem zmiany konstytucji, który został przedstawiony jako integralna część pakietu tych samych przepisów, które mają łącznie dopiero uzdrowić polski wymiar sprawiedliwości. Powiem konkretnie, o co chodzi. W obu projektach jest mowa, że wybór sędziów Trybunału Konstytucyjnego ma być dokonywany większością 3/5 głosów ustawowej liczby posłów. To jest dobry kierunek zbudowania czegoś, co ma jakieś znamiona ponadpartyjnego konsensusu. Natomiast schody się zaczynają, kiedy wejdziemy głębiej w analizę tych przepisów, dlatego że projekt ustawy, który dzisiaj zaproponowaliście Sejmowi, mówi, że jeżeli nie uda się dokonać wyboru większością 3/5, to sędzia Trybunału Konstytucyjnego, ten poprzedni, pozostaje na swoim stanowisku do czasu aż tego wyboru nowego sędziego uda się dokonać, czyli kadencja sędziego Trybunału Konstytucyjnego może być w drodze obstrukcji sejmowej wydłużana w nieskończoność. To jest rozwiązanie głęboko błędne, antydemokratyczne. Natomiast poprawka do konstytucji, którą proponujecie, daje inne rozwiązanie. Mianowicie jeżeli nie uda się wybrać większością 3/5 głosów ustawowej liczby posłów, to Sejm w tym momencie może wybrać bezwzględną większością, czyli po prostu siłami koalicji rządzącej. To jest również błędne rozwiązanie i głęboko antydemokratyczne, dlatego że to sprawia, iż wybór większością 3/5 głosów ustawowej liczby posłów nie ma żadnego sensu, bo każda większość każdorazowa sobie przeczeka te głosowania i wybierze bezwzględną większością. Ale przede wszystkim oba te błędne rozwiązania są ze sobą sprzeczne w dwóch projektach ustaw, które chcecie przez ten Sejm przeprowadzić. I jaki tu jest plan? Panie ministrze, jaki tu jest plan? Najpierw przyjmujemy tę ustawę, która dzisiaj jest na agendzie prac Sejmu, wprowadzamy jedną zasadę wyboru tych sędziów, a natychmiast potem zaczynamy pracować nad zmianą konstytucji, która w momencie wejścia w życie sprawi, że ta ustawa, nad którą dziś pracujemy, staje się z miejsca niekonstytucyjna. To nie ma najmniejszego sensu.