Problemem nie była obecność religii w szkole, lecz to, jaka to była religia.
Grzegorz Lorek atakuje minister Nowacką za hipokryzję ws. religii i wprowadzenie buddyzmu do szkół.
Pełna wypowiedź
1 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Mamy ponad 10 tys. parafii, dziesiątki tysięcy kościołów i kaplic i zaledwie kilka świątyń buddyjskich. Mamy też jedyną panią minister Nowacką, która milionom uczniów skasowała drugą lekcję religii. I zamiast na tej jedynej pozostałej lekcji nauczać o chrześcijaństwie, na którym powstała nasza cywilizacja - nie wiem, czy wie, że nazywa się łacińską - ściąga teraz do szkół buddystów. Co więcej, porozumienie podpisane przez Ministerstwo Edukacji Narodowej z Polską Unią Buddyjską zakłada, że o buddyzmie będziemy się uczyć także w przedszkolu. Pani Nowacka zawsze głośno krzyczała, że miejscem religii jest sala katechetyczna. Mówiła, że nie dla biskupów jest szkoła, tylko dla dzieci i młodzieży. Dziś nagle religia już pani minister nie przeszkadza, tylko zmieniło się wyznanie. Czyli problemem nie była obecność religii w szkole, lecz to, jaka to była religia. Ale skoro minister Nowacka tak bardzo pokochała buddyzm, pozwolę sobie zacytować specjalnie dla niej jedną z nauk Buddy: Jak piękny kwiat bez woni są piękne słowa tego, kto nie postępuje zgodnie z nimi. Dziękuję. Przebieg posiedzenia