Pełna wypowiedź
2 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Szanowna Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Wprowadzenie KROPiK to oczywiście regulacja antywolnościowa, polegająca na przymusie i penalizacji, a abstrahuję tu od komicznej nazwy. Wprowadzenie Krajowego Rejestru Oznakowanych Psów i Kotów będzie skutkowało tym, że gminy będą częściej się decydować na wprowadzenie na swoich obszarach opłaty od posiadanego psa - ok. 180 zł rocznie. Obecnie takiej opłaty w większości nie wprowadzają, bo wobec braku wiedzy, kto ma psa, jest ona w praktyce nieegzekwowalna. Dlatego choć KROPiK przyczyni się do ograniczenia bezdomności zwierząt i doprowadzi do zmniejszenia wydatków gmin na walkę z ich bezdomnością, a pośrednio ułatwi pewne kwestie właścicielom zwierząt odebranych interwencyjnie w wyniku odzyskiwania ich przez tzw. organizacje prozwierzęce, a także chroni dane osobowe właścicieli zwierząt przed tymi organizacjami, to będzie zapewne skutkował powszechnym wprowadzeniem przez gminy opłat od posiadania psów. Osobiście uważam, że jeśli weźmie się pod uwagę szarą strefę w obrocie zwierzętami i milionowe wydatki samorządów na schroniska, to taki projekt jest jednak potrzebny. Z ciekawych szczegółów: w odniesieniu do KROPiK-u przewidziano np. w art. 15 możliwość utajniania danych psów używanych przez służby państwowe i wojsko. Ten przepis należałoby jednak uzupełnić o możliwość ukrywania w KROPiK-u danych psów wykorzystywanych przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Agencję Wywiadu. Czemu ich tam nie ma? Opcją alternatywną, jak słyszeliśmy przed chwilą, dla tego projektu jest projekt forsowany przez reprezentantów skrajnej lewicy, ubierających się w płaszcz tzw. miłośników zwierząt, tj. osławiony druk nr 836, i to ten projekt jest bardzo groźny dla obywateli, bo zakłada obowiązek czipowania zwierząt i ich rejestracje w prywatnych, komercyjnych bazach danych, a co najważniejsze - zakłada, że organizacje prozwierzęce uzyskają dostęp do danych osobowych wszystkich właścicieli psów i kotów w Polsce. Właśnie - organizacje prozwierzęce. W mojej, nie tak znów długiej, praktyce poselskiej już kilkakrotnie zetknąłem się z quasikryminalnymi interwencjami tzw. organizacji prozwierzęcych skutkującymi bezprawnym, siłowym odbieraniem zwierząt pod byle pretekstem. Organizacje te prawdopodobnie czerpią z tego procederu znaczne zyski, a jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze. W związku z omawianym dziś projektem wątpliwości jest więcej. Mamy uzasadnione podejrzenia o skok na kasę i nepotyzm. Wskazuje się, że projekt promujący jedną państwową bazę może służyć stworzeniu etatów dla np. PSL i wyeliminowaniu prywatnych podmiotów, gdyż tworzy to monopol. Rynek usług związanych z czipowaniem szacowany jest na ok. 700-750 mln zł. Chaos z rejestracją starych czipów. Właściciele zwierząt zaczipowanych przed wejściem przepisów będą mieli 3 lata na rejestrację w nowym systemie, co może stworzyć zatory i trudności w weryfikacji. Wysokie kary, centralizacja, biurokracja, konieczność poprawek. I na koniec, proszę państwa, kilka liczb, dokładnie trzy liczby. W Polsce mamy ponad 8 mln psów, ponad 7 mln kotów i raptem ok. 6,5 mln dzieci i młodzieży do 17. roku życia. Proponuję skoncentrować się na początek na tym, jak te proporcje odwrócić. Dziękuję. Przebieg posiedzenia