Pełna wypowiedź
1 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Taki dostęp do informacji to jedno z narzędzi obywatelskiej kontroli i przywilej społeczeństwa obywatelskiego. Zapytana instytucja musi odpowiedzieć, oczywiście jeśli dane, o które pyta obywatel lub jakaś organizacja, nie są poufne. To oczywiste. Natomiast nieoczywiste jest to, że pytana instytucja czy jakikolwiek inny podmiot nie ma żadnej możliwości zweryfikowania tożsamości pytającego. Bo wydaje się, że tak jak informacja, po którą ktoś sięga, jest jawna, tak samo jawna winna być tożsamość pytającego, by nie dochodziło do tego, że ktoś zakłada sobie adres e-mail z czyimś nazwiskiem i zadaje urzędom pytania w gruncie rzeczy nieszkodliwe, ale takie, z którymi osoba, której nazwisko zostało użyte, nie chce być utożsamiana. Dochodzi do sytuacji, że ktoś na czyjeś konto, podpisując się cudzym nazwiskiem, zbiera informacje. Zadajmy sobie pytanie. Czy chcielibyście, żeby ktoś używał waszego nazwiska do zadawania różnych pytań urzędom i instytucjom, z którymi na co dzień współpracujecie? Bo ja nie chciałbym, żeby samorządowcy, z którymi współpracuję na co dzień, musieli delegować urzędników do odpowiadania na pytania zadane rzekomo w moim imieniu. Wysoka Izbo! Czy nie powinniśmy rozważyć wprowadzenia obowiązku zadawania takich pytań w formie elektronicznej, z użyciem profilu zaufanego bądź za pomocą aplikacji mObywatel? Niech to będzie jawność na zasadzie wzajemności: jawna informacja udzielona jawnemu pytającemu. Zapewniam, że takie rozwiązanie w żaden sposób nie ograniczy dostępu obywateli do informacji publicznej, natomiast ukróci praktyki zadawania pytań na czyjeś konto i pod cudzym nazwiskiem. Informuję również, że wysyłam w tej sprawie interpelację do ministra cyfryzacji. Dziękuję bardzo. Przebieg posiedzenia
- Dzwonek