Pełna wypowiedź
2 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Panie Pośle! Bardzo dziękuję za to pytanie, dlatego że bezpieczeństwo, ale przede wszystkim bezpieczeństwo osób jest dla nas najważniejsze. Dotychczas, czyli od 1 października ub.r. do dzisiaj, z tytułu właśnie tlenku węgla zmarło 65 osób. W wyniku pożaru zginęło ponad 100 osób. W związku z tym, chcąc wyjść naprzeciw oczekiwaniom, wprowadziliśmy akcję w szerokim zakresie. 20 października ub.r. ogłoszono przetarg. Przetarg został ogłoszony zgodnie z obowiązującymi przepisami. Ponieważ kwota przetargu mogła sięgnąć ok. 20 mln zł, został opublikowany w dzienniku europejskim, a więc był to przetarg nieograniczony. Do przetargu zgłosiło się pięć firm. Te pięć firm po prostu złożyło wszystkie wymagane dokumenty. Głównym elementem tego przetargu była cena, ale jednocześnie z zastosowaniem wszystkich obowiązujących przepisów. Przetarg wygrały dwie firmy, w wyniku czego dokonaliśmy zakupu 90 tys. jednych czujek i 50 tys. drugich. Jedne są do badania tlenku węgla, drugie - do badania dymu. Powiem wprost: wszystkie te czujki mają obowiązujące certyfikaty. Jedne mają certyfikaty francuskie, niemieckie i polskie, drugie - certyfikaty brytyjskie i certyfikaty niemieckie. Wszystkie są zgodne z prawem Unii Europejskiej. Te czujki na tę chwilę są rozdysponowywane dwoma kanałami: przez Komendę Główną Państwowej Straży Pożarnej, a potem przez komendy wojewódzkie i OSP. Następnie są one montowane u osób, które, po pierwsze, nigdy by tych czujek nie kupiły, patrząc na układ cenowy, a po drugie, nigdy by ich nie zamontowały. W związku z tym przez domy pomocy społecznej, przez OSP wyszkoleni strażacy montują te czujki w domu. Oczywiście mógłbym powiedzieć, że dla mnie niezrozumiałą rzeczą jest podważanie tych czujek przez byłego komendanta głównego Państwowej Straży Pożarnej. Nie ukrywam, że podważanie certyfikatów domowymi sposobami, panie pośle, to jest jak sprawdzanie temperatury za pomocą pompki do roweru. Po tym sygnale, który się pojawił na X, 226 czujek zostało zbadanych w sześciu komendach wojewódzkich. Na 226 czujek tylko jedna nie zadziałała przy pierwszym sygnale, zadziałała przy drugim. Mamy taką sytuację, że w instrukcję jednej z czujek wkradł się błąd. Mowa o czasie zadziałania. Powiedzmy, że wpisano tam: 8 h, a powinno być: 8 minut. W związku z tym poprawiono instrukcję. Dzisiaj te czujki działają. Również w naszym ośrodku badawczym zostały sprawdzone wszystkie czujki, które mamy. Spełniają wszystkie normy. Nie mamy żadnych sygnałów o tym, aby jakakolwiek czujka była zła. Być może ktoś nie potrafił tej czujki uruchomić, natomiast dziwię się, że osobą, która o tym pisze, jest akurat były komendant główny Państwowej Straży Pożarnej. Mówi o tym, że czujki nie działają. Wszystkie czujki są sprawne. Nie mamy żadnych sygnałów, jeśli chodzi o ich niesprawność. Przebieg posiedzenia