Pełna wypowiedź
3 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Szanowna Pani Marszałek! Państwo z Ministerstwa! Panie i Panowie Posłowie! Doktor Lewica może i częściowo słusznie czy zasadnie zlokalizował pewien problem, ale zaproponowana terapia pozostawia wiele do życzenia. Druk, o którym tutaj dyskutujemy, dotyczy bardzo wrażliwej materii, czyli mieszkań komunalnych, seniorów i majątku publicznego. Właśnie dlatego wymaga on nie haseł, ale chłodnej i uczciwej oceny skutków jego ewentualnego wprowadzenia w życie. Zacznijmy od faktów. Projekt likwiduje możliwość sprzedaży mieszkań komunalnych z bonifikatą. W praktyce to koniec modelu, który funkcjonował w wielu gminach od lat 90. W uzasadnieniu Lewica powołuje się na dane NIK-u i GUS-u pokazujące, że bonifikaty sięgały często 90%, a nawet 99% własności lokalu, co prowadziło do drastycznego uszczuplenia zasobu mieszkaniowego gminy. To jest zasadny zarzut. Podany wprost w uzasadnieniu projektu przykład z Krakowa pokazuje skalę absurdu. Kilkaset mieszkań sprzedanych po cenie rynkowej przyniosło niemal taki sam dochód jak kilka tysięcy sprzedanych z gigantyczną bonifikatą. Z punktu widzenia interesu publicznego to była krótkowzroczna polityka. Wysoka Izbo! Diagnoza problemu to jedna sprawa, a zaproponowane lekarstwo - druga. Projekt wylewa dziecko z kąpielą. Zamiast ograniczyć patologię, likwiduje bonifikaty całkowicie, odbierając gminom jakąkolwiek elastyczność. Tym samym wszyscy najemcy komunalni są wrzuceni do jednego worka także ci, którzy przez 20 lat, 30 lat, a może więcej, regularnie płacili czynsz, remontowali lokale na własny koszt i byli przez gminy wielokrotnie zapewniani, że wykup będzie możliwy. Przykład z wielu mniejszych miast: rodzina mieszkająca w lokalu komunalnym z lat 80. wymieniła sobie samodzielnie instalację, okna, ogrzewanie, często bez złotówki wsparcia, lecz z dnia na dzień straci jakąkolwiek szansę na to, że będzie mogła nabyć takie mieszkanie, nawet za cenę rynkową w ratach rozłożonych w czasie. Ta grupa w ogóle nie interesuje autorów projektu. Drugi filar tej ustawy to mechanizm wykupu mieszkań od seniorów. Brzmi dobrze na papierze. Gmina kupuje mieszkanie od osoby 60+, senior zostaje w nim jako najemca, dostaje pieniądze jednorazowo lub w ratach, a państwo dokłada do 50% z Funduszu Dopłat. Tylko że to rozwiązanie jest dobrowolne dla gmin, a jednocześnie bardzo ryzykowne politycznie i finansowo. W praktyce wiele samorządów nie ma i niestety prawdopodobnie coraz więcej samorządów nie będzie miało zdolności kredytowej. One nie chcą brać na siebie długoterminowych zobowiązań oraz będą obawiać się konfliktów społecznych dotyczących wykupu mieszkań od seniorów. Nie będą chciały, by brano je za takich czyścicieli kamienic, tylko już pośmiertnych. Efekt? Istnieje realne ryzyko, że ten mechanizm pozostanie martwym przepisem, a seniorzy, których ustawa ma chronić, nie zobaczą żadnej realnej oferty. Wysoka Izbo! Projekt mówi dużo o sprawiedliwości społecznej, ale milczy o kosztach społecznych, o utracie zaufania do państwa przez obecnych najemców, o centralnym odebraniu gminom prawa do decydowania o własnym majątku, o ryzyku, że państwo obiecuje seniorom bezpieczeństwo, którego samorządy nie będą w stanie zapewnić. Podsumowując, powiem, że to jest ustawa, która częściowo słusznie punktuje błędy przeszłości, ale idzie za daleko w jedną stronę. Przez stosowanie rozwiązań zero-jedynkowych zamiast precyzyjnej korekty mamy systemowy zakaz, a zamiast elastycznych narzędzi - centralny nakaz. Dlatego ten projekt chyba nawet nie wymaga poważniejszych poprawek. On nie nadaje się do przyjęcia. Bardzo dziękuję. Przebieg posiedzenia