Pełna wypowiedź
3 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Procedujemy dziś nad projektem, który choć formalnie nosi tytuł: ustawa o pomocy obywatelom Ukrainy, w rzeczywistości jest czymś więcej. To polityczny manifest, w którym prezydent Rzeczypospolitej Polskiej próbuje narzucić własną wizję polityki zagranicznej, historycznej i karnej, wkraczając głęboko w kompetencje rządu oraz większości parlamentarnej. Nie chodzi tu więc tylko o przepisy dotyczące pomocy Ukraińcom. Chodzi o to, że prezydent, powołując się na prawo inicjatywy ustawodawczej, próbuje przejąć rolę Rady Ministrów i kształtować politykę migracyjną, socjalną, edukacyjną, a nawet karną......tak jakby to Pałac Prezydencki był centrum władzy wykonawczej w Polsce. A przecież konstytucja mówi jasno, że to rząd prowadzi politykę wewnętrzną i zagraniczną Polski. Wysoka Izbo! Szczególny niepokój budzi propozycja wprowadzenia do Kodeksu karnego przepisu o karaniu za tzw. propagowanie banderyzmu. Nie ma żadnej wątpliwości, że zbrodnie popełnione przez OUN i UPA na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej były ludobójstwem. Nie ma też wątpliwości, że należy o nich pamiętać i oddawać cześć ofiarom... (Poseł Bogumiła Olbryś: To dlaczego tego nie robicie?)...ale prawo karne nie jest i nigdy nie powinno być narzędziem do pisania historii. Przepis o propagowaniu banderyzmu nie ma definicji prawnej. Co to znaczy? Czy śpiewanie ukraińskiej pieśni narodowej na koncercie, czy może użycie historycznego symbolu w dyskusji naukowej, czy może wypowiedź historyka, który stara się zrozumieć tamten dramatyczny okres... (Poseł Bogumiła Olbryś: Od czegoś się zaczyna, a później się źle kończy.)...to jest propagowanie banderyzmu? To pole do arbitralnych interpretacji i nadużyć. To zastraszanie artystów, nauczycieli, badaczy, a także ukraińskich uchodźców, którzy uciekli przed wojną i próbują tutaj, w Polsce normalnie żyć. Takie przepisy to nie obrona pamięci, lecz zagrożenie dla wolności słowa i debaty publicznej. Historia nie potrzebuje prokuratora. Potrzebuje edukacji, badań i dialogu. I to właśnie się dzieje. Wprowadzenie kar za banderyzm w takiej niejasnej formie to nie jest akt patriotyzmu. To akt populizmu, próba wykorzystania traumy historycznej do celów bieżącej polityki, w dodatku polityki, która może zaszkodzić relacjom z Ukrainą w czasie, gdy toczy się wojna o przetrwanie, a Polska razem z Unią Europejską i NATO wspierają jej wysiłek obronny. Panie Prezydencie! Panie Ministrze! Nikt w tej Izbie nie kwestionuje potrzeby pamięci o ofiarach, ale pamięć to jedno, a tworzenie przepisów karnych pod wpływem emocji i politycznych kalkulacji to coś zupełnie innego. W projekcie ustawy widać jeszcze coś niepokojącego: ton moralizatorski, protekcjonalny wobec Ukrainy. Padają tam słowa o równowadze, o wdzięczności, o uczeniu Ukraińców szacunku. (Poseł Dariusz Matecki: No bo trzeba...) Tylko że polityka międzynarodowa nie polega na wychowywaniu innych narodów. Polska ma być państwem poważnym, państwem, które prowadzi konsekwentną, odpowiedzialną politykę zagraniczną, a nie reaguje emocjonalnie na koncerty, symbole czy pojedyncze incydenty. Wysoka Izbo! Rząd i większość parlamentarna od początku wojny prowadzą politykę, która łączy solidarność z realizmem. Pomagamy Ukrainie, ale dbamy o bezpieczeństwo i interesy Polski. Robimy to z rozwagą, nie z potrzeby politycznego gestu. Dlatego apeluję: odrzućmy ten projekt w obecnym kształcie. Nie pozwólmy, by historia była wykorzystywana jako oręż w bieżącej walce politycznej. Nie pozwólmy, by prezydencki populizm w imię pamięci niszczył zaufanie, które przez 3 lata budowaliśmy z narodem ukraińskim i naszymi partnerami na Zachodzie. Polska potrzebuje mądrego państwa, nie państwa odruchów i emocji. A prawo karne nie jest miejscem na symbole, tylko na odpowiedzialność. Lewica poprze wniosek Koalicji o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu. Dziękuję. Przebieg posiedzenia