Pełna wypowiedź
5 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Dziękuję bardzo. Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Po wysłuchaniu debaty, pytań, które padły na tle projektowanego projektu ustawy dopuszczającego asesorów do orzekania w sądach rodzinnych, wydaje się, że musimy zacząć od podstaw. Bo wydaje mi się, że tych fundamentów i tych podstaw dotyczących w ogóle wiedzy na ten temat ewidentnie brakuje i ma to później konsekwencje w bardzo niemerytorycznych pytaniach. Przede wszystkim asesorzy, czyli absolwenci Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury po egzaminie sędziowskim, niezwykle dobrze merytorycznie przygotowani do wykonywania pracy orzeczniczej, to grupa ok. 700-, 800-osobowa, która orzeka dzisiaj w sądach rejonowych. To jest istotne, bo z wystąpień niektórych posłów trochę wybrzmiało, jakoby to byli, nie wiem, jakiegoś rodzaju praktykanci, może trochę studenci, osoby, które mają się przyuczyć do tego zawodu. To są osoby, które już dzisiaj niezwykle odpowiedzialnie podejmują tysiące rozstrzygnięć w trudnych, bardzo często też rodzinnych, sprawach. Rodzinnych - tzn. mówię tu o tle spraw. W sprawach cywilnych mamy tu sprawy z zakresu tzw. ustawy przemocowej czy postępowania eksmisyjne. Jeśli ktoś mi powie, że one mają mniejszą dawkę emocjonalną niż sprawy w sądach rodzinnych, to ja się z tym po prostu głęboko nie zgodzę. Dzisiaj asesorzy orzekają w sądach karnych, gdzie skomplikowanie materii, osobowość oskarżonych również wymagają dużej wrażliwości, wyczucia, oczywiście także wiedzy. I w tych sprawach po prostu rozstrzygają, również w zakresie tymczasowego aresztowania. Może nie w zakresie pierwszego rozstrzygnięcia, ale chociażby w zakresie przedłużenia jego stosowania. Wydaje się, że to jest rozstrzygnięcie niezwykle istotne, bo mówimy tu o pewnej izolacji w zakresie stosowania środków zapobiegawczych. Stosują to i widać, że nikogo to szczególnie nie wzburza. Co więcej, jest to w pełni uzasadnione. Rozstrzygają w sądach pracy, gdzie też trafiają sprawy o bardzo dużej dawce emocji, chociażby sprawy z zakresu stosowania mobbingu, różnych niedozwolonych praktyk. Ci asesorzy w tych sprawach także rozstrzygają. Czy coś złego stało się z tego powodu? Nie. A tutaj nagle podnosi się jakiś głos niepewności, co więcej, wybrzmiewa brak wiary w tych młodych ludzi, że oni nagle nie dadzą sobie rady w tych sprawach, że ich to przerośnie. Sprawy karne ich nie przerastają, sprawy przemocowe ich nie przerastają, sprawy z zakresu prawa pracy ich nie przerastają, a tu ich przerośnie. Spokojnie, naprawdę, to ich nie przerośnie. Co więcej, to nie jest zmiana ani awaryjna, ani punktowa. To jest zmiana o charakterze systemowym, która zrównuje pewną kategorię spraw rozstrzyganych we wszystkich rodzajach wydziałów sądów rejonowych. Co więcej, to jest powrót do reguł, które przez lata funkcjonowały w naszym kraju. Przecież przez lata asesorzy rozstrzygali sprawy w sądach rodzinnych. W pewnym momencie ktoś podjął - z perspektywy czasu wiemy, że niedobrą - decyzję i ograniczył możliwość orzekania asesorów w tych wydziałach, co w konsekwencji odbyło się z krzywdą w ogóle dla sądów rodzinnych. Przepraszam, nie pamiętam z wypowiedzi którego z posłów czy której z posłanek to wybrzmiało, ale to było właśnie też uderzenie w budowanie kariery sędziego rodzinnego. Bo jeżeli asesor nie trafia do wydziału rodzinnego, to ciężko, żeby od początku kariery zawodowej mógł się doskonalić i profesjonalizować w tej grupie, oczywiście niezwykle wrażliwych i często niełatwych, spraw. Tak więc ta zmiana - ona legislacyjnie ma punktowy charakter - przywraca pewien systemowy porządek w rozstrzyganiu spraw w sądach rejonowych. Ona nie ma, tak jak wspomniałem, działania o charakterze interwencyjnym, tylko właśnie przywracającym pewien ład. Z rozczuleniem przyjmuję troskę posłów PiS-u, którzy mówią: ach, najlepszą metodą byłoby teraz rozstrzygnięcie wszystkich konkursów i sprawy by się odkorkowały i że w ogóle obecną sytuacją doprowadziliśmy do jakiejś zapaści etatowej w sądach. Na litość boską, miejmy umiar. Dzisiaj wakatów na stanowiskach sędziowskich mamy 450, czterysta ileś. Za czasów Ziobry tego było dwa razy więcej, ok. 700, i posłowie PiS-u tak się tym nie przejmowali, uważali, że wtedy to był stan normalny, a dzisiaj, kiedy tych wakatów sędziowskich jest dwa razy mniej, uważają, że sytuacja jest katastrofalna i jakaś nadzwyczajna? Wręcz przeciwnie, panie pośle Kaleta, mamy sytuację dużo bardziej stabilną pod tym względem w porównaniu z waszymi czasami, więc tym bardziej to jest dobry czas na wprowadzanie tych regulacji. Nie bójcie się, państwo krytykujący to rozwiązanie, dopuszczenia asesorów do rozstrzygania w sądach rodzinnych. Doświadczone środowisko sędziów rodzinnych, znające te sprawy najlepiej, postuluje to od lat. To komu mamy zaufać w tym aspekcie, jeżeli nie im?
