Pełna wypowiedź
2 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Szanowna Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Bardzo jestem rad, że Sejm może uczcić uchwałą pamięć i dorobek Franciszka Karpińskiego. Była mowa o jego życiorysie, o jego dokonaniach, o tych fenomenalnych pieśniach, które brzmią jeszcze dziś w polskich kościołach i w polskich domach. Oddajmy mu zatem głos w wierszu ˝Żale Sarmaty nad grobem Zygmunta Augusta ostatniego polskiego króla z domu Jagiełłów˝. Ty śpisz, Zygmuncie! a twoi sąsiedzi Do twego domu goście przyjechali!... Ty śpisz! a czeladź przyjęciem się biedzi Tych, co cię czcili, co ci hołdowali!... Gorzkie wspomnienie, gdy szczęście przeminie, Czemuż i pamięć o nich nie zaginie?... Nie zostawiłeś syna na stolicy Przez jakieś na nas Boga rozgniewanie, Któregoby wnuk dziś po swej granicy Rozrzucał postrach i uszanowanie!... Po tobie poszła na handel korona, Tron poniżony i rada stępiona! Ojczyzno moja, na końcuś upadła! Zamożna kiedyś i w sławę, i w siłę!... Ta, co od morza aż do morza władła, Kawałka ziemi nie ma na mogiłę!... Jakże ten Wielki trup do żalu wzrusza! W tym ciele była milionów dusza! Patrzcie! matczyne jakieś leży dziecię!... W wyniosłych piersiach głęboka mu rana, Którą szlachetne wychodziło życie!... On nie uciekał, bo z przodu zadana! Jeszcze znać w twarzy, jak jest zemsty chciwy! Zdaje się gniewać, za co nieszczęśliwy? A tam - poczciwość, kościół, wstyd zgwałcony; Pożarem całe spłonęły osady!... W dom gorejący właściciel wrzucany, Pierwej mu wszystkie zrabowawszy składy. Wszędzie zajadłość ogniem, śmiercią ciska, Gdzie pojźrzyisz - rozpacz, trupy, zgorzeliska!... Po tych rozbojach, jedni zniechęceni Pod nieznajome rozbiegli się nieba, Drudzy, ostatnią nędzą przyciśnieni, W swych kiedyś domach dzisiaj żebrzą chleba! Insi rozdani na Moskwę i Niemce, Na roli ojców płaczą cudzoziemce. Wy, co domowe opłakawszy klęski, Poszliście naród ratować niewdzięczny! W tylu przygodach wasz oręż zwycięski Pokazał światu, że i Polak zręczny... Cóż przynieśliście z powrotem w swą stronę?... Ubóstwo, blizny, nadzieje zwiedzione!... Oto krwią piękną ziemia utłuszczona Konia i jeźdźca dzikiego wytucza, A głodne dzieci matka przymuszona Panującego języka naucza!... Tak jest, jak twardy wyrok jakiś kazał: Inszych popisał, a Polskę wymazał. Wisło! nie Polak z ciebie wodę pije, Jego się nawet zacierają ślady, On dziś przed swoim imieniem się kryje, Które tak możne wsławiły pradziady!... Już Białym Orłom i bratniej Pogoni Świat się, przed laty nawykły, nie skłoni!... Zygmuncie, przy twoim grobie, Gdy nam już wiatr nie powieje, Składam niezdatną w tej dobie Szablę, wesołość, nadzieję I tę lutnię biedną!... Oto mój sprzęt cały! Łzy mi tylko jedne Zostały... Przebieg posiedzenia