Henryka Mościcka-Dendys
Pełna wypowiedź
5 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Postaram się... Wicemarszałek Włodzimierz Czarzasty: Przepraszam na chwilę, pani minister. Mam prośbę. Pani marszałek, zwracam się do pani poseł Witek. Pani marszałek, halo, posłuchajcie państwo. Pani marszałek, prowadziła pani obrady tyle lat. Bardzo uprzejmie proszę. Bardzo proszę. Dziękuję. Bardzo proszę. Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych Henryka Mościcka-Dendys: Panie Marszałku! Zatem desperacko podejmuję drugą próbę opowiedzenia państwu o sytuacji na Bliskim Wschodzie i o ewakuacji obywateli polskich. Proszę państwa, pozwólcie, że zacznę od tego, że opowiem, jak w tej chwili wygląda sytuacja. Wszyscy obserwujemy to, co się dzieje w regionie Bliskiego Wschodu. Ogłoszone 24 czerwca 2025 r. zawieszenie broni - mimo początkowych trudności, bo obie strony przeprowadzały ataki o ograniczonej skali - na razie jest utrzymywane. Obserwujemy też to, że kolejne państwa regionu, w tym zarówno Izrael, jak i Iran, ogłaszają decyzje o ponownym otwarciu przestrzeni powietrznej. Oczywiście monitorujemy na stałe, jak wygląda sposób wchodzenia tych decyzji w życie i na ile są one uwzględniane przez linie lotnicze, które operują w regionie. Ale sytuacja na ten moment się stabilizuje. Można ostrożnie powiedzieć, że obserwujemy pewną przerwę w konflikcie, chociaż - chciałabym to zastrzec - w dłuższej perspektywie czasowej nadal dostrzegamy ryzyko wznowienia konfliktu przez którąkolwiek ze stron, gdyż żadna nie osiągnęła zakładanych celów. Co robi MSZ względem Polaków w regionie i jak wygląda sytuacja? Proszę państwa, mam przyjemność w Ministerstwie Spraw Zagranicznych nadzorować Centrum Zarządzania Kryzysowego i odpowiadać też za zarządzanie kryzysowe. My na bieżąco monitorujemy codziennie, bez względu na to, czy coś się dzieje, czy nie, sytuację w całym regionie Bliskiego Wschodu i stosownie do niej reagujemy. Wszystkie decyzje dotyczące np. działań ewakuacyjnych zawsze podejmowane są w oparciu o te same zestandaryzowane procedury. W tym przypadku to jest procedura z nr 11. Przypominam też państwu i pozwolę sobie za pośrednictwem Wysokiej Izby raz jeszcze zaapelować do podróżnych, zwłaszcza że zaczyna się sezon turystyczny, aby obserwować wszystkie informacje i ostrzeżenia, które publikujemy na stronach MSZ. Przypominam, że w przypadku Bliskiego Wschodu dla Jemenu, Libanu, Iraku, Izraela, Iranu i Jordanii obowiązuje czwarty, a więc najwyższy poziom ostrzeżenia. Mówiąc wprost, mówimy: nie jedź, a w języku dyplomacji wskazujemy, że odradzamy wszystkie podróże do tego regionu. Przypomnę tylko, że przed 13 czerwca obowiązywał dla Izraela trzeci poziom, jeśli chodzi o podróże, a więc odradzaliśmy wszystkie podróże, które nie były konieczne. Pozostałe państwa regionu Bliskiego Wschodu, poza tymi, które wymieniłam przed chwilą, mają trzeci poziom ostrzeżeń, a więc odradzamy tam wszelkie podróże, które nie są konieczne. Wszystkie informacje możecie państwo przeczytać na naszych stronach. Pytacie państwo też o Egipt, o Turcję. Zwracam uwagę, że co do tych krajów również publikujemy ostrzeżenia. Podkreślę, że w sprawie Egiptu za bezpieczne uważamy tylko kurorty, i prosimy, żeby w całej reszcie kraju być ostrożnymi. Jak wyglądała ewakuacja? Ewakuacja dotyczyła tylko jednego kraju i był to Izrael. Podjęta została w oparciu o obiektywne przesłanki, a mianowicie mocno utrudnioną możliwość samodzielnego opuszczania tego kraju w związku z zamknięciem przestrzeni powietrznej nad Izraelem i niedrożną drogą przez Amman. Lotnisko w Ammanie po prostu było niewydolne od 15 czerwca wieczorem, więc wtedy zdecydowaliśmy o ewakuacji. Jak wyglądała ewakuacja? Pierwszy lot, który się odbył, z którego skorzystaliśmy, to był lot słowacki. Tym lotem wróciły do kraju dzieci naszych dyplomatów i pracowników personelu pomocniczego z opiekunami po to, żeby nasi pracownicy mogli w całości skoncentrować się na akcji ewakuacyjnej. Chciałabym to jeszcze raz podkreślić: konsul, którego dzieci nie mogą bezpiecznie zejść do schronu, bo nie mają opiekuna, zajmie się w pierwszej kolejności tymi dziećmi jako rodzic. Dlatego wywieźliśmy dzieci, żeby nasi pracownicy mogli spokojnie pracować. Od 18 czerwca była organizowana w pełni akcja ewakuacyjna. Wywieźliśmy łącznie na pokładach trzech maszyn 300 osób w trzech kolejnych lotach. Jeden był zorganizowany z Szarm el-Szejk dużą maszyną LOT-owską. 154 osoby przyleciały tym samolotem, a dwie kolejne maszyny przywiozły do Warszawy kolejne 130 osób i grupkę małych dzieci, których formalnie nie wliczaliśmy do listy pasażerów, przywieźliśmy też ok. 10 niemowląt. Z Teheranu nie organizowaliśmy formalnej akcji ewakuacyjnej. Pytacie państwo również, dlaczego tego nie zrobiliśmy, więc po raz kolejny wyjaśniam. Nie zrobiliśmy tego dlatego, że z Iranu można było i można nadal swobodnie wyjechać przez granice lądowe z Turcją, z Armenią, z Azerbejdżanem, jeszcze przez kilka innych kierunków. Lotniska w tych krajach działały normalnie, nie było nigdy problemów z wyjazdem. Placówka na bieżąco pozostawała w kontakcie z wszystkimi Polakami zarejestrowanymi w systemie Odyseusz. W Iranie w szczytowym momencie konfliktu mieliśmy zarejestrowane 14 osób w systemie Odyseusz. W Izraelu wieczorem 15 czerwca liczba zarejestrowanych osób przekroczyła 300. Konsulowie pozostawali ze wszystkimi w kontakcie. Osoby, które chciały skorzystać ze wsparcia, takie wsparcie otrzymały. Tak jak powiedziałam, w przypadku Izraela to była formalna akcja ewakuacyjna. Nikt, kto w niej uczestniczył, nie poniósł żadnych kosztów z tego tytułu. Wszystkich z państwa, którzy niepokoją się o portfel polskiego podatnika - ja też się o niego niepokoję - chciałabym zapewnić, że uruchomiliśmy unijny mechanizm ochrony ludności po to, żeby te loty mogły otrzymać także wsparcie finansowe. Jeśli chodzi o Iran, to nasi pracownicy, którzy wyjechali grupą w konwoju dyplomatycznym z placówek, zabrali na pokład tych Polaków, którzy chcieli wyjechać z Iranu, do pierwszego bezpiecznego miejsca i tym miejscem było Baku. W Baku wszyscy, na tych samych zasadach, kupili bilety na lot komercyjny do kraju. Nie było powodów, żeby z tego miejsca organizować jakąś specjalną akcję, bo tutaj nigdy nie było żadnych zakłóceń w transporcie. Chciałabym też państwa zapewnić, że nasze placówki w obu stolicach, czyli zarówno w Teheranie, jak i w Tel Awiwie, funkcjonują normalnie, jednakże z ograniczoną liczbą personelu, bo część personelu opuściła te miejsca. W żadnym momencie nie planowaliśmy zamknięcia placówek. Oceniliśmy i oszacowaliśmy, że ryzyko jest takie, że nie sugeruje konieczności zamknięcia misji dyplomatycznych w żadnym z tych krajów. Chciałabym też raz jeszcze zaapelować do tych wszystkich z państwa, którzy nadal obserwują wyjazdy Polaków do takich miejsc, gdzie nie powinni oni się znaleźć, żebyście także swoimi poselskimi kanałami zaapelowali do rozsądku naszych rodaków. To są naprawdę niebezpieczne miejsca i nie zawsze MSZ będzie mogło udzielić pomocy, bo my nie zawsze jesteśmy w stanie zareagować, jeśli obywatel znajdzie się w miejscu, w którym po prostu będzie niebezpiecznie także dla przedstawiciela polskiej placówki dyplomatycznej. Bardzo dziękuję. (Poseł Iwona Małgorzata Krawczyk: Pięknie.) (Przewodnictwo w obradach obejmuje wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski) Przebieg posiedzenia
- Gwar na sali
- Dzwonek
